Zaglądają, podglądają.

wtorek, 22 lipca 2014

Ogród medialny.

Jeden pan jednej pani, a ta pani innemu panu. Powiedziała.
Takim to pantoflowym sposobem nasz ogród stał się plenerem reklamowym dla firmy "meble, parasole, markizy polecamy".
Miało trwać dwa dni, trwało cztery. Trzydzieści cztery stopnie średnio i ponad tysiąc zdjęć.
Zaczęło się tak - przed domem stanęła ogromna przyczepa pełna sprzętu, a nam zmienił się widok z okna.
Na taki.
Rozłożono namiot - biuro, magazyn, rekreacja.
I rozpoczęły się przygotowania.
Podobają mi się te parasole, ale montaż przeraża.
Wjechała platforma do ujęć z góry.
Pownoszono na taras SZTUCZNE trawy. Nie użyto, z samych siebie pośmiano. A miskanty, jak żywe, panie, jak żywe...
Pan fotograf zaczął się przymierzać.
Pierwsza miała być sesja wieczorna.
Rozwieszanie sielskich rekwizytów w postaci suszącego się prześcieradła. Na statywach!!!
Zamieniono na tyczki, na szczęście.
Zapalono latarenki i pochodnie.
Na bujaczku pod parasolem usadzono statystkę i zaczęło się miganie z pstrykaniem. Tu bez statystki.
A tu z.
Następnego dnia na tarasie fotografowano meble pod jasnym parasolem.
Najpierw parasol odprasowano.
Rozłożono, ustawiono, umeblowano.


I zrobiło się prawdziwie śródziemnomorsko.
A po zdjęciach z wielką przyjemnością wypiłam z p. fotografem poranną kawę. Prawdziwie poranną, bo z racji światła sesja rozpoczęła się o szóstej rano, co dla artysty, przy sobocie, było nieprawdopodobnym poświęceniem. Dla mnie nie.
Nie wiem, czy podziwia, czy już myśli co i jak ujmować.
Ponieważ miały być zdjęcia z dziećmi, odbyła się próba puszczania baniek.
Baaardzo udana. Cuda na kiju! Prawdziwe!

Dzieci odwołano. Za gorąco.
Temperatura dalej sobie rosła, a ekipa nosiła, ustawiała, szykowała. Uszykowała taką miłą scenerię do sielankowych scenek. Te meble mnie zauroczyły.
 Do akcji wkracza dziewczę z tacką. Moją zresztą.
Jeszcze raz.
Nanosiła się dziewczyna, nanosiła.
Pies wprosił się sam.
I kolejne ustawki.

To ma być "obiad rodzinny na trawie"...
Parasol rozłożony, stół nakryty.
Goście przybywają.
Pan od świateł na posterunku.
Pan fotograf na pozycji...
I poooszło!
Temperatura dochodzi do trzydziestu sześciu. Gdyby obiad był prawdziwy, a w wazie, mojej zresztą, rosół, a bywa, że na imprezach rosół bywa, to goście zaliczyliby zejście.
Potem fotografowano namioty i zaklinano pogodę, żeby nie wiało. Gdyby zawiało jak to u nas potrafi, sesji namiotowej po prostu by nie było. Albo w zupełnie innej scenerii. W zależności od kierunku wiania.
I tak minęły cztery dni.
Ostatni komplet do zdjęć proszę! Komplet w komplecie.
Arbuz - rekwizyt jest prawdziwy. Taca moja. Zresztą. Zresztą szklanki, sztućce, wazoniki, zastawa i wiele innych, zresztą, rekwizytów, też moja. Zaczynam mieć wątpliwości, kiedy razem, kiedy osobno "zresztą", lub "z resztą".
Spakowali wielką ciężarówę, zwinęli stację dowodzenia i pojechali.
Postronni pytali, czy wielka dewastacja w ogrodzie.
Nie! Ekipa miła, kulturalna i zabierająca z sobą własne śmieci, co mnie o człowieku mówi
ogromnie dużo.
Mój ogród robi się coraz bardziej "medialny", a ja jestem z niego dumna, jak z udanego dziecka. Bo udał się dzieciak!
A co?
Między pstrykaniem robiłam ogórki.
A sąsiedzi żniwa.
I tym przerażającym faktem uświadomili mi, że...
Lato trwaj!
Pozdravka.















12 komentarzy:

  1. Coraz bardziej szerzy się sława Twego ogrodu, coraz więcej ludzi przybywa. I pomyslec, że kilka lat temu w tym miejscu było tak nieciekawie. A teraz? Bajka, reklamy, Hollywood prawie!
    Gratulacje Gaju zasyłam i zyczenia chłodniejszej nieco pogody!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzenia b. na czasie, bo znowu upał.
      Dziękuję. Ja sama zaczynam nie wierzyć, że dziewięć lat temu było pole i ugór. A było!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. I cudnie :) Należy się chwała za taki ogrom pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to odbieram - jako satysfakcja za pracę.
      Dzięki, pozdrawiam.

      Usuń
  3. Cudownie :), jestem zachwycona. Stworzyłaś prawdziwe cudo...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic dziwnego, że ogród robi się sławny, bo jest przepiękny:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna przygoda! pozazdrościć ogrodu ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana Gaju, prawdziwe życie z reklamowym czasem się nie styka. A tu proszę, pomimo rekwizytów i uśmiechów jak z bajki, żywe tło w postaci Twojego ogrodu. Piękne jak z okładki i należy mu się pierwszoplanowa rola:). Wspaniała z Ciebie Babka i fajnie, że dzielisz się swoją genialną ogrodową robotą:). Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  7. zazdroszczę super sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twój ogród podziwiałam, odkąd go ujrzałam, a najbardziej zafascynowały mnie ogromne kamienie. Uwielbiam kamienie w ogrodzie, niestety takich dużych nie mam. Sesja w Twoim ogrodzie to strzał w 10, może potem będą chcieli kręcić serial ;), choć to już by było zbyt uciążliwe ;) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Odważna jesteś :) Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń