Zaglądają, podglądają.

piątek, 2 maja 2014

Aby piękny trawnik mieć.

Nie wystarczy tylko chcieć.
Dziś pogoda, jak to w majówkę.




Ale surmia pięknie pąki rozwija.
Brzoza cudna deszczowych chmurach.
Więc dziś nie o kwiatkach, ale o trawnikach, tak trochę roboczo, doradczo, jakby ktoś chciał skorzystać. Ja trawnikowych wypasów mieć nie muszę.

Nie muszę, ale mam.

Tak jest przed skarpą.
A tak za.


To M, jak wiecie, czy nie wiecie, ma dwa świry, i niechby każdy men przy takich tylko świrach pozostawał. Jeden świr to żywopłot, drugi to trawnik. Kolejność dowolna, perfekcja wykonania taka sama.
Sporo jednego i drugiego.
I porada pierwsza. Jeśli macie duże trawniki, nie zbierajcie trawy na kosz. Rosną niebotyczne hałdy, ścinków z którymi nie wiadomo co zrobić. Jasne, że można kompostować, ale najpierw trzeba przesuszyć, bo mokra zgnije, roboty od groma, a poza tym, ile można mieć kompostu?
M mulczuje. Zabieg świetny, a mało popularny. Mulczowanie to jednocześnie świetne nawożenie! Ot, jedzie sobie ustrojstwo, kosi i jednocześnie wbija w murawę to co ścięło. Skoszone, a śladów brak.
Przy naszym areale, o wieku nie wspomniawszy, niezbędna jest kosiarka - traktorek.
Lepszy samochód, czy lepsza kosiarka, wybór należy do ogrodnika. M wybrał. I ma. Oczywiście, może być też pchana, ale mulczująca.
Jedynym warunkiem udanego mulczowania jest pogoda, bo mulczować trzeba co 3-4 dni, a w deszczu trawa przerośnie i zabieg należy wykonać 2-3 razy; wysokiej trawy nie zmulczuje.
Porada druga.
Wertykulacja. Nie będzie wimbledonu bez wertykulacji i to dwa razy do roku, a dodatek w krzyż.
No bo popatrzcie, co w trawie siedzi.
Wertykulacja wydobywa to z runi, oczyszcza ją, napowietrza, nacina, powoduje lepsze krzewienie.
Tak wygląda trawnik po wertykulacji, a w dali użytkowa łąka sąsiadów.

Im trawnik gorszy, tym gorzej będzie to wyglądało i tym piękniejszy będzie potem. Teraz czekamy na przewiędnięcie. 2-3 godziny.
Ogrodnik zmęczony, ale jakże dumny!
Zwertykulowane!
A potem zbiera się to wydłubane. Najlepiej kosiarką z koszem.

Tu widać, jaka jest różnica przed i po zebraniu.
Dalej na taczki i proszę bardzo! Przewiędnięte, z ziemią zmieszane doskonałe na kompost, na ściółkę, co kto woli.
U nas wyląduje na kompostowniku.
Kompostownik jest po prostu usypywaną z ogrodowego badziewia pryzmą i nijak ma się do drewnianych marketowych cudnych skrzyneczek, bo musiałoby ich być pewnie kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt. Metoda luźnej niezobowiązującej i sypanej jak leci pryzmy, tworzonej [ale twórczość...] zgodnie z poradą Prawdziwego Ogrodnika sprawdza się doskonale i po pewnym czasie mamy z niej cudnej urody kompościk, że tylko sypać, podsypywać, dodawać. Może jestem nienormalna, ale lubię przesiewać to "złoto ogrodnika". Mam przesiewacz profesjonalny, ale często macham nad taczką skrzynką ogrodniczą i patrzę jak "złoto" leci.

Miało nie być kwiatków, ale jednak będą. Bo właśnie zakwitł.
Musiałam, bo właśnie zakwitł przed domem.

Pozdravka.


25 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trawnik naprawdę wzorcowy, ukłony dla szanownego M za tyle pracy i cierpliwości; dla Ciebie Gaju również za całokształt pracy, cenne wskazówki i dystans do Siebie:).
    U nas kasztanek młodziutki, ma jakieś sześć lat i w tym roku pierwszy raz zakwitł. Zdumiewa mnie ich punktualność/ przygotowanie do czasu matur.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za M i za siebie. Kasztanowce mają kalendarze w pniach. Nie wiedziałaś?

      Usuń
  3. Uwielbiam Twój styl narracji, wsiąkam w niego pomimo tego, że na orgodnictwie się nie znam a nawet niespecjalnie mnie ciągnie. Za to każdą pasję podziwiam. Pozdrawiam deszczowo, majowo, z kuchni oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja mam styl? No patrz, nie wiedziałam. Ja też, jak wiesz, do Twojej kuchni wpadam, mimo że gary nie moją bajką są. A swoja drogą, jak mnie by się teraz ktoś taki jak Ty przydał...

      Usuń
    2. I vice versa Gaju:)
      Żeby tak chociaż płot w płot!

      Usuń
  4. Bardzo fajne rady n.t. trawnika. Dzięki!
    Nasz też nie jest małych gabarytów i ostatnio nas sporo pracy kosztował bo musieliśmy założyć nowy, od podstaw po 18 latach. No ale teraz trawka już ma z 8 cm. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę!
      Uuu, nie za wcześnie ta nowa trawka? A Zośka? Jak przymrozi? A czemuż to nowy musiał być?

      Usuń
  5. Trawnika tylko pozazdrościć, pracy przy nim- już mniej. Czy mulczowanie to to samo co klipowanie? Mam kosiarkę, która klipuje- sieka na drobne skoszoną trawę i nie trzeba jej zbierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co to klipowanie, ale może to to samo co mulczowanie?

      Usuń
  6. Trawnik piękny. Mulczowania nie stosuję, ale zainteresuję się tematem, zaś wertykulacja obowiązkowo dwa razy w roku:) mój też dzięki temu jest niczego sobie:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, zainteresuj się! Dużo mniej roboty.

      Usuń
  7. Trawnik dopieszczony, jest się czym chwalić, takiego świra można pogratulować :-) zdecydowanie zdrowy świr :-)
    pozdrawiam majowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bywają świry niezdrowe. Pozostaję przy swoim.

      Usuń
  8. Nie wiem, czy to wstyd, ale takie rzeczy robilismy z MKM-em 19 lat temu...Teraz on ogranicza się do koszenia raz na tydzień...Z lupa nie chodzę, ale i tak mi się mój trawnik podoba !
    Twój może bardziej, ale nadal pracujemy zawodowo , siła rzeczy trzeba iść na kompromis, daleko idący w naszym przypadku:)
    Pozdrawiam z uśmiechem
    M.Arta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, rozumiem, tym bardziej, że mnie mniszek czy inna stokrotka nie przeszkadzają, ale na niektórych nie ma rady.

      Usuń
  9. Mam wielka prośbę bo szukam po necie informacji na temat milczenia i tego czegoś drugiego i nic nie znajduje. Jak się sprawdza czy kosiarka jest mulczaca ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi mieć nóż do koszenia ze specjalnie wywiniętymi końcami, tak by trawa zamiast uciekać spod kosiarki zostawała, wówczas jest cięta przez nóż kilkanaście razy, zanim spadnie na ziemię. Ponadto takie wygięcie noża powoduje, że ścinki trawy są wpychane między źdźbła trawy, stąd nie zostają widoczne na jej powierzchni.

      Fajna sprawa to mulczowanie. Sama tak koszę już kilka ładnych lat. :)

      Usuń
    2. Dziękuję Anetko!

      Usuń
  10. Trawnik mega :) Piękny i aż wpędza w kompleksy :P Już to pisałam zresztą jak mi się podoba kiedyś ... Mnie się nie chcę, choć mam malutki trawniczek. Zresztą moje dziecko buchtuje go regularnie niczym stado dzików :))) Ja się tyle musiałam na trawniki klientów nachuchać, że mam chyba przesyt dbania. A czasem to też lubię jak mleczyk się wysieje, koniczynka zaatakuje miejscami... Wszystko zależy od mojej fazy :)) Ps. Mulczowanie również polecam. Wertykulację również. To nawet ja robię u siebie dwa razy w roku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie tam kompleksy?! Mnie się każdy ogród podoba, no może każdy.

      Usuń
  11. Jak ktoś ma tak wypielęgnowany trawnik to kompost obowiązkowu trzeba przesiewać. Jako, że szewc bez butów chodzi, trawnik daleki do doskonałości (szczerze polecam, dla zdrowia przyrody), a i siatki do przesiewania brak. Czekam, az się dobrze rozłoży, aby nie wymagał dodatkwej pracy. Ot, ogrodnicze lenistwo.
    Naprawdę doskonałość trawnika mnie zachwyca i przeraża.

    OdpowiedzUsuń
  12. O matulu, jakie trawniki! Jak w jakim nie przymierzajac Wersalu:))
    Ja wertykuluje grabiami, moj trawnik niewielki, ale i tak sie potem ledwie ruszam:)
    Serdecznosci:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak zwykle zachwycam się Twoim ogrodem ;).
    Trawa wprost wspaniała....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń