Zaglądają, podglądają.

piątek, 19 lipca 2013

Lipcowo - ciąg dalszy.

Czas mija szybko. Za szybko. Za tydzień Anki, od Anki zimne ranki, skończy się lipcowo,  potem już sierpniowo, a sierpniowo, to wiecie, prawie po lecie.
Takam pesymistka.Więc szybko, póki jeszcze lipcowo.
I lawendowo.



Ta lawenda to samosiejki z kilku krzaczków zasadzonych na początku istnienia ogrodu. Tych krzaczków dawno nie ma, zostały ich dzieci i mnożą się dalej.
Pozostając w błękitach.

Kompozycja tarasowa bogaci się nadal sama przez włażący spod tarasu bluszcz. Ja bym nie wymyśliła, natura tak.
Na skarpie lipcowa zieleń.
Z samosiejkami dziewanny - fontanny.
A za skarpą koszenie - mulczowanie. Genialny sposób. Trawnik nawozi się sam, nie ma nieprzebranych pokładów skoszonej trawy, wszyscy zadowoleni. Warunek jest jeden - pogoda. Mokrej trawy się nie zmulczuje, no i średnia przyjemność koszenie w deszczu. Mulczowane trawniki wymagają też częstszej werykulacji. Coś za coś, tak to jest, z tym że bilans czasowo - wysiłkowo -porządkowo wychodzi na plus.
Kapelusz ogrodnika niezbędny.
Jestem odporna na wiedzę dotycząca uprawy winorośli. Czytam, niby wiem, jak przychodzi co do czego, czyli do cięcia, nic nie wiem. Tnę po swojemu, na oko i o dziwo jakieś tam grona są.  Wyczytałam, że grona owe należy odsłaniać tnąc liście zabierające słońce. Zastosowałam, czekam na ciemną słodycz.
Coś dla entuzjastów skarbów znajdowanych nie wiadomo gdzie. Znalazłam w czeluściach piwnicznych taki wałeczek. Drewniany, pięknie nadgryziony zębem czasu i kołatkami. Kołatki to te stwory robiące dziurki w drewnie, mylone z kornikami żyjącymi na drzewach. Chciałam napisać "na żywych drzewach', ale się pohamowałam, bo drzewo jest  żywe zawsze. Martwe staje się drewnem. Niestety.
Co to jest? Do czego służyło? Jedyna rzecz, jaka przychodzi mi na myśl, to część starej wyżymaczki. Może ktoś wie?
Zawisł sobie wałeczek na drzewie osobliwości obok zardzewiałej lampy. i innych "eksponatów". Za chwilę będę miała jedyne muzeum na drzewie.
Teraz wielka, ogromna [Megi, przeczytaj!] prośba do znawców tematu.
Co się dzieje? Co TO jest?


Nie ślimaki, sprawdziłam. Pędy same się łamią, są miękkie, śluzowate, liście przy miejscu odłamania mają ciemne plamy.
Miałam ci ja - i nie tylko ja - rozchodniki okazałe za rośliny żelazne, niezniszczalne, a tu niespodzianka. Zniszczalne. Gdyby więc ktoś coś, to proszę, piszcie.
Pozdravka.
























14 komentarzy:

  1. "Sama nie czujesz jak rymujesz" :)

    Trafiłam w ten przepiękny zakątek świata wędrując po okolicznych blogo-ścieżkach. Nie zostawiłam śladu po sobie od razu. Raczej czekam, czy będę chciała wrócić i czy pamiętam, że spotkało mnie coś niezwykłego i dobrego.
    Jestem pełna podziwu nad Waszym dziełem.
    Też chciałabym dojść do takich efektów. Hmmm

    Nawet za pierwszym razem zastanawiałm się, czy to nie ktoś znajomy, bo takich ogrodowych zapaleńców znalazłoby się kilku...
    Ale nie.
    I również pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aha, a to niebieskie cudo, co to? I dlaczego w klatce, kto ma na nie apetyt ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To lobelia, siedzi tam zamiast ptaszka.

      Usuń
  3. Lubię u Ciebie posiedzieć. Wrócę później ,bo laptop nie wyświetla mi wszystkich zdjęć i nie wiem co to za wałek wisi na drzewie. A rozchodnikowi może nadmiar wilgoci zaszkodził. Też myślalam ,że są nie do zdarcia ale u mnie w jednym miejscu rosną pięknie a tuż obok już nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siadaj, gość się. Nadmiaru wilgoci nie ma, dalej nie wiem o co chodzi.

      Usuń
  4. Prywatne muzeum na drzewie - nie każdy może się takim poszczycić, ale pracy w ogrodzie i za ogrodem nie zazdroszczę, ale wtedy i tu i tam przyjemnie popatrzeć :)) A rozchodniki u mnie wyglądają podobnie i też nie wiem co to :(((
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Gaju - czytam post już drugi raz i nie mam kiedy skomentować. Jest środek nocy, trudno, ale zostawiam ślad żebyś wiedziała, że bywam, czytam, podziwiam.
    Pracy mam masę, stale gości, ale ogród pięknieje, szczególnie warzywny. W ramach relaksu robię sobie bukiety z polnych kwiatów, cudowne. Przy okazji zamieszczę zdjęcia.
    Ciepłe pozdrowienia, śpij spokojnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój rozchodnik też marnie wygląda, chyba to lato im nie służy.Najpierw dużo wilgoci, a teraz zbyt sucho. Zazdroszczę lawendy, nie mogę się dochować, a Twoja sama się sieje.Ślicznie u Ciebie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję Wam, jutro jadę małe wakacyjki!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Gaju, widzę, że zżarło gdzieś po drodze mój komentarz. Wydaje mi zię, że to co gnębi Twojego rozchodnika to rizoktonioza. Choroba grzybowa. Chyba trzeba uzunąć chore pędy i podlać środkiem z grupy fungicydów (w książce podają Rizolex %0, Rovral Flo, Sarfun, ale ksiązka jest sprzed paru lat więc nie wiem czy wszystkie wym. środki są w obrocie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie. Czytam, ale bym ci nie poradziła jak Ewa, bo z chorobami roślin, a zwłaszcza z opryskami, to mnie nie po drodze. Pryskam wodą;-p jak muszę, jak się uda, to nie pryskam. Bo wyznaję zasadę, że roślina, która jest posadzona zgodnie z siedliskiem i zaopiekowana ma nie chorować, jak choruje, to może się samouleczy za sprawą pogody, ptaków i owadów, a jak nie, to tak miało być.

      Usuń
  9. Gaju przepięknie jest w Twoim ogrodzie:) Rośliny tak pięknie rosną:) Udanych wakacji. Pozdrawiam cieplutko. Ania

    OdpowiedzUsuń
  10. Trudny lipiec dla roślin mamy w tym roku, ale u Ciebie wszystko żyje, kwitnie bujnie (no, może oprócz rozchodnika...) soczyści się i owocuje ;) Cudowny ogród!
    Muzeum na drzewie niepowtarzalne, wałek widzi mi się od magla, ale nieważne - sam w sobie cudny;)
    I konewka tarasowa urocza.
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń