Zaglądają, podglądają.

piątek, 1 lutego 2013

Zieleń, widzę zieleń.

Zielony post. Nie mogę się doczekać zieleni w ogrodzie, ratuję się "zielonym inaczej".
Inaczej, czyli zielonym, a jakże, ogrodowym, ale póki co domowym. Wniosłam do domu pączkującą w piwnicy jedną i drugą hortensję. Nie wiem, czy wyceluję, ale ma zakwitnąć na Wielkanoc. Rok temu trafiłam.
Zieleń, najprawdziwsza zieleń. To będzie trzeci sezon tego egzemplarza w pojemniku. Jak wyczytałam, wystarczy, więc latem wkopię ja do gruntu.

Powyższa jest różowa, a to maleństwo, to ukorzeniona ubiegłym latem hortensja ogrodowa biała. Nie zrażam się rozmiarem XXXS, tamte też takie były.


Moje "zielone inaczej", to również to. He he he, uwaga, o modzie będzie.
 Zaczęło się od bluzeczki, której delikatna zieleń sama wpadła mi w oko. Cudna...
Cena? Przeżyjemy. Przymierzalnia. Strach, bo tu bywa różnie. Zdarza się Wam, że piękny ciuch w Waszym rozmiarze, dla Was, bankowo dla Was, okazuje się absolutnie nie na Was? Nie pasujący, dziwnie uszyty,  macie go natychmiast dosyć i jeszcze nie możecie się z niego wyszarpać? Bo się przyssał, oblepił, przyczepił i nijak nie chce z Was zleźć? Mnie tak właśnie się zdarza, ale nie tym razem, przeciwnie; zaskoczył dopasowaniem, Niesamowite! Posiadłam więc wiosenną bluzkę w bladomiętowym kolorze i poczułam się absolutnie przygotowana  do wiosny .


Hafciki z bliska. Czyż nie ładne? A wieszaczek jaki mam elegancki! Sama siebie podziwiam.


No więc poczułam się przygotowana, bo tę bluzeczkę można do wszystkiego. Pod warunkiem, że się to "wszystko" posiada. W czasie przemyśliwania stanu posiadania własnego "wszystkiego", obijając się w myślach w te i we wte między dżinsami a leginsami, przypomniało mi się...
... przypomniało mi się, że hitem TEJ wiosny, co przeczytałam i o dziwo przytomnie zakodowałam, będą zwykłe ołówkowe spódnice. Najlepiej skórzane. Czujecie? Zwykłe, jednak najlepiej skórzane.
Rany boskie! Jest? Jest moja sprzed lat? Bo może pocięłam, podarowałam, zgubiłam?
Była, czekała w czeluściach szafy na swój wielki powrót.


Widzicie kolorek? Zieloniutka oliwka. Jeszcze  dwa kilogramy w dół i mam jak znalazł. To znaczy, znalazłam. We własnej szafie zresztą.
Z kilogramami rozprawi się wiosenny ogród.
Idę za ciosem zieleni. Jakiś czas temu odnalazłam na strychu taki element, nazwijmy go dekoracyjnym. Co to może być, prawda? Wiecie, że gromadzę rupiecie i to jest właśnie rupieć zielony głównie, który posiadam od ponad  dwudziestu lat.  Obejrzyjcie, zaraz powiem, co to takiego.
Otóż jest to element drzwi, chyba od masywnego kredensu, ale zeznania darczyńcy były mętne, czyli nie na pewno. Otwierało się ów kredens [ponoć] i otwierały się wprawione witrażowe połówki, teraz połączone nitami.
Nie marzyłam wtedy o posiadaniu własnego domu, ale że posiadać coś na wszelki wypadek, czyli jak mówimy w rodzinie "w razie Niemca", lubiłam zawsze, wędrował ze mną witrażyk krętymi drogami życia i miał być wprawiony w drzwi mojego domu, gdybym go jednak, a nóż widelec, posiadła.
Cud się zdarzył, posiadłam, ale nikt już nie robił drzwi na zamówienie, zresztą czas gonił, wprawione zostały drzwi gotowce, a element osiem lat wędrował na trasie piwnica -strych.
W tym roku został wydobyty, umyty, połówki zostały złączone i rozmyslam, gdzie by go umieścić, ze wskazaniem, że ma to być ogród. Może gdzieś między konarami drzewa, gdzie słońce błyska i pokaże kolory szybek? Radźcie, jak to widzicie.
Zielony temat wyczerpany. Do przedwiośnia równiuteńkie trzy tygodnie. Już tylko trzy tygodnie! A poza tym LUTY! A nie styczeń, czyli dobrze jest!
I tym jakże optymistycznym stwierdzeniem...
Pozdravka.


30 komentarzy:

  1. Gaju niechcący opublikował mi się komentarz z konta jegomościa powyżej. Dasz radę usunąć? Żeby o rozpowszechnianie danych osobowych mnie nie posądził ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bluzeczka super... no i ta naturalna zieleninka...aż serce podskoczyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za chwilkę zacznie skakać całkiem raźno!

      Usuń
  3. Zielono mi, szmaragdowo wręcz. Bluzeczka cudna i bardzo w moim typie, z jedną różnicą - moja musi być w kolorze blue. Tęsknię za wiosną, Gaju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy swój kolorek ma. Blue nie było, były białe.
      Ja też tęsknię, bardzo...

      Usuń
  4. Bluzeczka bombowa, a i spódniczka w tym kolorze do niej pasuje, na hortensjach się nie znam. A za wiosną bardzo tęsknię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tęsknisz Ty, Monika, ja i pewnie każda [y] z nas.

      Usuń
  5. bluzeczka sliczna ale spodnica... bomba.... sama taka miałam tylko czarna ...i wyrzuciłam:((
    a witraz, ja bym chyba z niego jakis swiecznik zrobiła albo powiesiła w oknie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W oknie odpada, kiedyś się zbije przy otwieraniu. Świecznik? Jak?

      Usuń
  6. Piękne te zielone, może następnym razem coś niebieskiego? W kolorze wiosennego nieba, nie szarego i ponurego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebo szaro-bure, kobaltu brak, ale będzie, spokojnie.

      Usuń
  7. Zieleń, ja też czekam, na balkonie trochę zieleni z iglaków, zawsze to "coś", w domu mało żywej zieleni ale dzisiaj postanowiłam, że kupie wiosenne kwiaty bo chandra mnie męczy. W szafie trzeba grzebać i to głęboko, jakie tam czsami skarby się odnajdują, bluzeczka urocza i też tak mam, czasmi coś mi się podoba ale po przymieżeniu...brrr...o zgrozo...ja już zaczynam gubić kg....pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skarby bywają, jak się ich nie wyrzuci, co niestety mi się zdarza.
      Ja też na tarasie ratuję się iglaczkami, zawsze coś.

      Usuń
  8. Zacznę od końca. Z decyzją gdzie umieścić witraż poczekałabym do wiosny, gdy będzie w ogrodzie słońce. Może i na drzewie będzie ładnie :), a może gdzie indziej. Bluzeczka jest śliczna i kolor i fason. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak z witrażem będzie. Dzięki.

      Usuń
  9. Każdy listek zielony to radość dla oczu.Bluzeczka śliczna z tą spódnicą będzie super wyglądać.Cudowny witrażyk,uwielbiam takie starocie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, każdy wiosenny listek na wagę złota. Czekam z bluzeczką na słonko i ciepełko.

      Usuń
  10. Na Twoim blogu już robi się zielono napasłam (nacieszyłam) oczy pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasać się będziemy już za kilka tygodni, mam nadzieję.

      Usuń
  11. Nic tak nie cieszy oczu jak pierwsze zielone listki na gałązkach. Jeszcze troszkę trzeba wytrzymać a potem - wiosna wybuchnie. Bluzeczka śliczna, bardzo delikatna i bardzo romantyczna. A ten element - najlepiej chyba wziąć pod pachę i powędrować po ogrodzie. Napewno gdzieś się wpasuje. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę więc romantyczna w zieleni wędrująca z witrażem!

      Usuń
  12. Witam! uwielbiam Twój ogród od ponad roku:)
    chcę mie taki sam!ale wiem na pewno,ze razej mi się to nie uda :(
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu nie, co? Chciałabym wiedzieć. Co to za pesymizm?
      Dzięki, nawzajem.

      Usuń
  13. bardzo proszę o bardziej wyczerpujący opis co robisz z hortensjami bo ja mam jedna w ogrodzie , która nigdy nie kwitnie..zresztą z druga w piwnicy tez mi nie wyszło...witraż przepiękny...faktycznie mógł by być w ogrodzie oprawiony w jakieś ramy podczepiony do trejażu..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, będzie opis, a raczej powtórka, bo chyba było już o tym.
      Trejaż, tak, tylko jest blisko drogi i chyba długo by nie powisiał.

      Usuń
    2. Sprawdź w etykietkach, jest.

      Usuń
  14. Oczywiście będę tutaj stałym bywalcem:) niby jest przekonanie, że takie wycinanie z gazet na nic się nie przyda, ale nigdy nic nie wiadomo:) co prawda u mnie skalniaka nie będzie, ale zdjęciu nie mogłam się oprzeć:) dziękuję za odpowiedź.
    Lena

    OdpowiedzUsuń