Zaglądają, podglądają.

piątek, 6 maja 2011

Majowo, zimowo.

Ale się we wsi i okolicach działo! Komunikaty o nocnym mrozie postawiły na nogi  rolników. Ich uprawy; ziemniaki, seler, kukurydza, cebula, znalazły się, jak oni sami, w niebezpieczeństwie. Całą noc po polach jeździły ciągniki z ogromnym opryskiwaczami i zamgławiały pola. Na horyzoncie płonęły ogniska zadymiające uprawy. Czy to coś dało, czy uratowali plantacje? Nie wiadomo, na razie jeszcze nie do końca wiadomo. Mówi się, że dobrze mają, że samo im rośnie, a ja jak na dłoni widzę ich trud. Wcale nie mają dobrze, a same to rosną chwasty. Oni uprawiają ziemię, sieją, sadzą, nawożą, dbają, a potem jest z tego coś, albo nie ma nic. Przymrozki, susze, deszcze, gradobicia; przyroda decyduje o ich bycie. Nie mają łatwo. Tak było rankiem czwartego maja.

Mgławienie.

Zadymianie.

Dogasające ognisko.
Już dzień wcześniej wpadli do ogrodu zimni ogrodnicy i narozrabiali, a to był dopiero początek.
Majowy śnieg.
Napsocili nieźle w ogrodzie, nie tylko moim. Zmrozili świeże liście winorośli, lipy, kwiaty różaneczników, winobluszcze, katalpę, nawet młode przyrosty bukszpanów smętnie wiszą na pędach. Trudno.
W dzień zimno. Ptaków prawie nie słychać, a są, bo codziennie widuję tę pliszkę żółtą i jej partnera, a może odwrotnie.

Pliszka żółta.
Czasem pojawiają się pojedyncze szpaki. Dziwne, bo były ich zawsze całe stada. W ogóle ptaków jakby w tym roku mniej. Zawsze roiło się u nas od jaskółek oknówek, w tym roku jeszcze ich nie widziałam.
W towarzystwie szpaczka wyjadaczka.
Budzę sie wiosną i latem razem z ptakami. Szkoda mi przesypiać cud budzącego się wiosennego dnia. Nawet wtedy, gdy za oknem majowe mrozy, a kaloryfery grzeją jak w zimie. Fajnie jest podziwiać  takie widoki i rozbudzać się powolutku poranną kawką.
Świt.
Czekam jednak na ciepełko, w końcu jest maj, miesiąc który mija najszybciej w roku!
Pogody prawdziwie majowej życzę i lecę zobaczyć konwalie majowe, bo już rozkwitają. Niestety, mróz zniszczył mi rosnącą obok "bitą śmietanę", obejdę bokiem, bo tak mi jej szkoda...
"Bita śmietana"

4 komentarze:

  1. przymrozek to wielki wiosenny szkodnik upraw. Mam nadzieję, że straty nie ęedą wielkie, bo na pewno jakieś będą. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gaju, dzięki za odwiedziny w Zaciszu. Tak to już niestety jest z naszym polskim klimatem, że albo susza albo mróz. Rzadko bywa rok bez atrakcji klimatycznych. Mnie drugi rok z rzędu marzną częściowo krzewy w Zacisznym ogrodzie. Róża pnąca na pergoli przez 6 lat była piękna i zachwycała nasze oczy a w tym roku znów po zimie został jeden pęd. Zdjęcia zrobiłaś piękne. Mnie najbardziej podoba się to zrobione o świcie. Pozdrawiam Cie serdecznie. Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Gajuś kochana, taki ten nasz klimat niestety. U mnie nie przetrwały niektóre rododendrony, cześć iglaków ma brązowe igły oraz przymroziło bukszpany. Trzeba to przetrwać - może jeszcze będzie ciepło w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też patrzę z niepokojem na moje krzewy borówek amerykańskich, czy nie zmroziło pąków. A straty w naszym regionie niestety już widać.
    Pozdrawiam cieplutko
    Anula z Chaty pod Wiatrakami

    OdpowiedzUsuń