Zaglądają, podglądają.

wtorek, 10 maja 2011

W moim małym ogódeczku...








Kiedy sześć lat temu wpadł mi do głowy pomysł urządzenia przedogródka na japońską nutę, ogrody wschodu nie były jeszcze tak popularne, jak teraz. Dziś każda firma ogrodnicza ma w ofercie ogrody chińskie i japońskie, a wtedy nie. Nigdy nie miałam aspiracji, żeby posiadać wschodnią doskonałość, zresztą chyba  nie do osiągnięcia w naszych warunkach, a i koszt ogromny. Ot, traktowałam to jako żart i przy tym pozostaję, ale lubię moj "japoński "przedogródek i chyba jednak coś z klimatu udało mi się uzyskać, bo... no właśnie. Zamieściłam zdjęcia mojego ogrodu w galerii jdnego z portali budowlanych w dziale "okołodomowym", czyli ogrodowym. Wśród zamieszczonych były też zdjęcia przedógródka, a pośród nich jedno, które niewątpliwie budziło zaciekawienie, bo członkowie społeczności do teraz dodają je do ulubionych fotografii. Aż pewnego razu dostałam z portalu zapytanie, czy zgodzę się, aby zamieszczono je jako propozycję rozwiązań ogrodowych w ich galerii projektującej ogrody, w dziale "ogrody wschodu"!!! Dacie wiarę? Po prostu, nie mieli jeszcze swoich realizacji, a coś pasującego do stylu pokazać trzeba. Zaproponowali zaprojektowanie wybranej części ogrodu jako gratyfikację za udostępnienie zdjęcia. Mile i profesjonalnie się zachowali, więc zgodę wyraziłam, z gratyfikacji na razie nie skorzystałam. Czyli, coś mi się z tą moją "Japonią " udało i może z czasem przestanie być tylko żartem...
Właśnie skończyłam tam wielkie porządkowanie, bo mimo że przedogródek nie jest duży, musi być zawsze w idealnym stanie; czyściutki, zagrabiony, przycięty, dopracowany, a to zajmuje sporo czasu.
Oto zdjęcie, o którym pisałam.

Tak było dwa lata temu. Rośliny się rozrosły, trzeba było zlikwidować część żwirową, aby dać im miejsce. Nie żałuję, bo wydłubywanie chwastów siejących się między kamykami było udręką. Zniknęła wierzba, w jej miejscu jest klon palmowy, coś ubywa, coś przybywa, ale szkielet i styl pozostaje.
Wiem, pod płotem nie powinno być bergenii, ale podmurówka, nowa zresztą, sypie się dzięki niefachowym fachowcom i coś ją musi osłaniać. Należało zostawić omszałą podmurówkę, jaką zastaliśmy, ale się zachciało odnawiania, no to będziemy skuwać tę odnowę, żeby odsłonić omszałą, choć pewnie mech dawno szlag trafił. W międzyczasie był między roślinami karmnik ościsty i ładnie było, ale siał się po innych częściach ogrodu nieprzytomnie i zlikwidowałam go. Wyczytałam, że alternatywą obok mchu, jest w takich ogrodach po prostu goła ziemia i tego się trzymam. Głazy natomiast kladzie się pojedynczo, lub w grupach, zawsze w nieparzystej ilości. Powinny być mocno zagłębione w glebie, ale mam duże kamienie, nie głazy i mało by je było widać. W tej chwili można zabrać się za formowanie sosen. Kolejny raz powyłamuję im w połowie świeczki, zeby się zagęszczały, natomiast wycinanie środkowych gałęzi na piętrach należy robić przed, albo po ruszeniu wegetacji. Przycięłam już ginko biloba, żeby nabierało żądanego kształtu, bo robi się właśnie teraz. Niestety, zbyt wcześnie przycięłam bukszpany i młode przyrosty zmarzły. W dodatku dopadła je miodówka. Pecha mają, jak nie zeszłoroczne grzybowe, to inne plagi. Poza  koniecznością nie tnę więcej. Nie mam świderków, spiralek i innych cudów wianków. Takich topiarów nie lubię, no i takie dziwa w przyrodzie nie występuja, a w końcu o jakieś jej naśladownictwo tu chodzi. Rozpisałam się niepomiernie, jak fachowiec jakiś, ale może komuś się coś przyda. A teraz efekty mojej pracy.

Hortensje po zimie...
Widok ogólny.
Stukawka.

Buk "bonsai".

Bukszpan i klon.

Fikusek.

"Nana".

"Siła Spokoju"pod bukiem.
Widok ogólny.
Kamienie.

4 komentarze:

  1. Jak zawsze u Ciebie zachwycam się i popadam w kompleksy ogrodnicze:-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Gaja, przecudny ten ogródek !!! SUPER

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dziwię się że wzbudził zainteresowanie, bo jest piekny i te wszystkie stylowe dodatki, po prostu rewelacja. Też lubię czyściutkie i uporządkowane ogrody. Nauczyłam się tez mówić "nie" sąsiadom, którzy na siłę chcą mi wcisnąć kwiaty. Po prostu mam inną koncepcję i niektórych kwiatów po prostu nie lubię w swoim ogrodzie, choć tak w ogóle nic przeciwko nim nie mam :).
    Z ogrodniczym pozdrowieniem
    Anula z Chaty

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się bardzo podoba. Bardzo!
    Wczoraj uszczykiwałam dziesiątki sosnowych 'swieczek":)
    W poprzednim ogrodzie miałam piękne olbrzymie głazy, a między nimi rośliny, które cudownie rosły z uwagi na wilgoć przy kamieniach. Ta wilgoć zachęcała niestety i chwasty, więc ciągle musiałam o ten skalny zakątek dbać. Dlatego w tym ogrodzie, który mam obecnie jak na razie nie namówiłam się na kamienie, chociaż... bardzo za nimi tęsknię.

    OdpowiedzUsuń