Zaglądają, podglądają.

czwartek, 24 marca 2011

Ogrodowe skarby.

Zdążyłam się już tu powymądrzać na temat na temat absolutnego braku stylu we współczesnym budownictwie domów jednorodzinnych oraz szkaradzieństwa betonowych płotów. Dziś temat śliski jak niedawne gołoledzie - urządzanie ogrodów. Wiem, nie każdy ma o tym pojęcie, więc zaczynamy się bawić w to sami, z lepszym, a czasem gorszym skutkiem, ale to NASZ ogród i mamy do tego święte prawo, albo, jesli nas na to stać, zlecamy wykonawstwo FIRMIE. Mam wrażenie, że taka FIRMA doskonale wie to, że my nie wiemy nic, a w dodatku,  jakimś tajemnniczym sposobem,  potrafi określić zawartość naszego portfela, czy stanu konta, jak zwał, tak zwał. Co z tego, że delikwent określi jakie są jego ogrodowe potrzeby, czego oczekuje, skoro nie zna się na tym, jak można jego potrzeby i oczekiwania zrealizować? A FIRMA wie. I realizuje. I oferuje. I nęci. A klijent? A klijent szybko zostanie przekonany, że jego ogród nie może być gorszy od ogrodu X - a, więc koniecznie oczko wodne, a jak już, to z kaskadą ze sztucznego kamienia [jak z samiuśkich Tater ], a tu fontanna [prawie włoska ], tu zegar słoneczny, jeszcze wigwam indiański i latarnia japońska, altanka do dumania [ile nas to kasy kosztowało] i może piwniczka, a tu grilowisko, bo FIRMA może dać ci wszystko. I mamy, pełen wypas, na bogato, niech widzą, a jak! Ufff...
Przesadzam? Nie, często oglądam na własne oczy te cuda - wianki, może nie w pełnym zestawie, za to czasem okraszone jeszcze przez wlaścicieli plastikową kaczką, żabą wielkości psa, lub sztucznym jeżem, że o bocianie nie wspomnę. Nigdy natomiast nie widzę w tych ogrodach szczęśliwych ludzi, ani przy pracy, ani wypoczywających.
Skąd to bezguście się bierze, nie wiem. Z pazerności nuworyszów, z chęci zaimponowania takim jak oni ? Może, a może jest inna przyczyna? W każdym razie dla mnie firma projektująca ogrody powinna dbać o prawdziwe ich piękno, powinna przekonać wlaściciela, że jak to, to już nie to drugie, zachowywać umiar w doborze "ogrodowych skarbów" i dopasować teren ogrodu do tego, co go otacza. Widziałam realizację jednej z firm, gdzie sztuczny wodospad ustawiony był na tle betonowego płotu, a w perspektywie mial blokopodobnye zabudowania. O nazwie FIRMY zapomnę, ale tylko na czas tej pisanki.
Żeby jednak nie było tu samych złośliwości, powiem, że istnieją dobre sprawdzone, które nam kitu nie wcisną, nie naciągną, gdzie potraktują nas uczciwie i poważnie. Życzę Wam wszystkim, żebyście tylko na takie trafiali w swych ogrodowych przygodach.
A moje ogrodowe skarby? Mam ich kilka. Posiadają swoją historię i są niezwykle cenne. Dla mnie oczywiscie, bo wartosci jako takiej nie posiadają.
Skarb pierwszy to stara, nadgryziona zębem czasu tralka tarasowa, pochodzaca z jakiegoś dolnośląskiego obiektu pałacowego. Kupiłam ją za grosze od handlarza. U niego służyła za zaporę przytrzymującą otwierające się drzwi garażowe. Leżała unurzana w błocie i nie była wystawiona na sprzedaż. Czekała tam na mnie. Nazywamy ją szumnie "kolumną".
Drugi skarb to prezent. Rok temu, w piękny letni dzień moich imienin dostałam od znajomego to coś. Piszę "to coś", bo nie miałam pojęcia, co to jest. Wyglądało na metalową ciężką i zardzewiałą ławkę, którą z pewnością nie było. Znajomy wiedział, że ja z na pewno sie z tego ucieszę i miał rację. "Tym czymś" była stara podstawa pod wirówkę do mleka. Pieczołowicie odnowiona zadaje szyku jako podstawa na donice z kwiatami.
Poza tym wre wiosenne robota, a na rozlewisku za ogrodem pojawiły się kaczki i łabędź. Tego gościa jeszcze tu nie było. 

Trakla kolumną zwana.

Podstawa pod centryfugę.


Jedno i drugie.

Z widokiem na lewą część orodu.

Z prawej fragment bekli jako podstawa.

Z dąbrówką.

Zbliżenie.

3 komentarze:

  1. Widziałam kilka ogrodów urządzanych i projektowanych przez architektów krajobrazów. Najpiękniejsze to ogród przy pałacu w Galinach, fantastyczny ogród w Nakomiadach ( obydwa to dzieło tej samej osoby - Marzeny Zwierowicz )i mój absolutny faworyt czyli ogród przy zabytkowym młynie w Klekotkach. Ale to są założenia w zasadzie parkowo - ogrodowe. Człowiek czuje się tam jak w tajemniczym ogrodzie... Pozdrawiam i biegnę grabić ogródkowy bałagan!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ktoś nie ma, chociażby część, własnej wizji ogrodu, to może sobie wiele rzeczy dać wmówić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolumna doskonale wkomponowała się w ogród :)

    OdpowiedzUsuń