Zaglądają, podglądają.

piątek, 16 listopada 2012

Duperelki.

Pierwsza duperelka.

Macie to?
Kaktus bożonarodzeniowy, Grudnik, Zygokaktus, jak zwał, tak zwał?
 Jeśli macie i trzymacie go, jak Bóg przykazał, w chłodnym miejscu, to wnieście go do domu, podlewajcie, chuchajcie i czekajcie na kwiaty. Powinny się wkrótce pokazać. U mnie jeszcze pąków nie ma. Czemu?
Czekam. Nie wiem, czy zakwitnie, bo mam dziwne doświadczenia z tym panem. Niezadbywany, zakurzony kurzem kredy, w złym miejscu postawiony, zakwitał każdego roku burzą kwiecia na wysokiej szafie w mojej szkolnej pracowni. Zadbywany, odmuchiwany, traktowany po domowemu, nie zakwitał wcale, albo kwitł w lecie.
Tak ma, tak robi. Ale, gdyby jednak pojawiły się pąki, i kwiaty, to -uwaga- nie wolno go już wtedy pod żadnym pozorem ruszać, bo zgubi wszystkie.

Druga duperelka.

Może nie duperelka, bo to jednak ważne, no to przypominajka - podlewajcie zimozielone! Bukszpany, runianki, wrzosy, pierisy, golterie, różaneczniki, iglaki i co tam jeszcze zimozielonego macie! Póki ziemia nie zamarzła! Ja latam z konewkami, bo susza jaka była w tym roku nie zapewni im  wilgoci. Szczególnie w lutym, marcu , gdy słońce zacznie przygrzewać a wiatry smagać, będa potrzebowały wody.

Trzecia duperelka.

Karmniki. Czas szykować karmniki, żeby dokarmiać, jak przyjdzie czas. Czas przyjdzie, jak zasypie, zawieje, zlodowacieje. Wcześniej nie dokarmiajmy, póki co jedzenia pod dostatkiem, niech nie leniwieją i szukają same.

Taki karmniczek pod tytułem "karmnik dla sikorek" nabyłam za 8 . Surowe drewno pociągnęłam olejem jadalnym rzepakowym. Wszelkie farby, jakimi maluje się karmniki i budki dla skrzydlaków, często śmierdzą niemiłosiernie i potrafią odstraszać. Próba generalna wskazuje, że wszystko działa, słoninka nabyta i nabita.

Czwarta duperelka.

Poidła wystawiamy również zimą. Teraz popiją z kałuży, rosę skądśtam spiją i się ptaszki napiją. Ale jak kałuże, zimne rosy i wszelakie zbiorniczki lód skuje, to marna ich dola. Pewnie, że w poidle też zamarznie! Tu się zaczyna nasza rola - pilnujemy, żeby woda była w postaci ciekłej.
Moje poidło, żeby było poręczniej, już na tarasie.

Koniec dupereli, teraz dziękować bądę.
Zostałam wyróżniona przez właścicielkę Moczarowego, co jest dla mnie zaszczytem, bo w ogrodnictwie i nie tylko oczywiście, to jest KTOŚ.
Teraz mam podtrzymać zabawę, ale...
Dostawałam już wyróżnienia, dziękowałam, ale nie grałam dalej. Nie mogę się wyłamać, więc tak, żeby był wilk syty, a owca cała - niebawem, osobnym postem, odpowiem na pytania, a blogów nominować do oskarków nie będę, bo i tak nie umiałabym wybrać.

Listopad mnie dobija, spycha do dołów, co z tego, że za oknem  takie widoczki. Wolałabym w zieleni.

 Nic z tego, przeczekać trzeba, tylko jak, pytam? Więc czytam, czytam, czytam.
Pozdravka.

 

26 komentarzy:

  1. Gaju a mnie sie własnie te ostatnie zdjęcia bardzo podobaja, sa nastrojowe takie jakie lubię....po prosty piekne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne, ale jakie smutne... Listopadowe...

      Usuń
  2. Ciekawy wpis.
    Fajne te ostatnie zdjęcia.
    Pozdrawiam.
    http://krzysiekpolcyn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam u Ciebie i wspominałam jeziora.

      Usuń
  3. jak żyć, panie premierze? jak żyć?
    mnie też Gwen nominowała, też jestem zaszczycona, bo to jest KTOŚ
    ciekawam, jak odpowiesz, będę czekać
    u mnie zimozielone ostatnio się podlały deszczem
    grudniki kwitną, ale tylko te marketowe z trzech kolejnych lat
    a ten stuletni to taki jak twój
    czytałam, że pticów czeba karmić od początku listopada, żeby się przyzwyczaiły, później nie szukały po próżnicy, no i nie traciły kondycji (dr Kruszewicz to mówił w wywiadzie), a i tak póki mają robale, to je wolą
    czymaj się wbrew listopadowi, połowa minęła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pytałam premiera, ale nie odpowiedział.
      No to sobie odpowiedzi poczytamy razem - Ty moje, ja Twoje, bo my odpowiemy, gdyż nie jesteśmy premiery.
      Nowa teoria pticowa ciekawa i niby logiczna, ale coś mi pachnie konfliktem masło/margaryna. Słoninę zostawiam, lubię sikory.
      Się czymię, ale czy się uczymię?

      Usuń
  4. Zygokaktus ma to do siebie, że aby zawiązać pąki kwiatowe potrzebuje chłodu. Ja swojego wystawiam na balkon w drugiej połowie sierpnia i trzymam do października. W tym roku październik zmroził go i obsypał śniegiem, ale przetrwał i co więcej, chyba dobrze mu to zrobiło, bo ma mnóstwo maleńkich pączków. Tak więc szukaj chłodnego kąta w domu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był w chłodzie piwnicznym, był i ani pączuszka. Czekam.

      Usuń
  5. Na moje oko, to "kaktus wielkanocny" a nie grudniowy - ma łagodniejsze bardziej zaokrąglone liście, niż grudnik. Pewnie dlatego kwitnie latem ;)U mnie grudniki są w rozkwicie, a właściwie jeden już przekwitł.. Ptaki dokarmiam - od dawna się tego już domagają :) Piękne zdjęcia listopadowe.
    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wielkanocnym jaju wiem, a o kaktusie nie obiło mi się o uszy, a dużo mi się obija. Wielkanocny mówisz..., no może?

      Usuń
  6. Mój zakwitł pod koniec października, jak pierwsze śniegi spadły; totalnie zaniedbywany, on w wawce, a ja na Mazurach, jak się zlitują to podleją.

    Na Mazurach dopiero kilka dni nie pada, ciut się osuszyło, drogi były koszmarne, auta grzęzły w błocie.

    Szron cudny, na Mazurach chyba cieplej.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli potwierdza się teoria, że kwitną zaniedbane, a te, którym wszystko w/g potrzeb nie. Dziwne, ale zaczynam wierzyć.
      A u nas sucho, nic nie pada.

      Usuń
  7. Nie zgadzam się z Tobą Migotka. To jest " grudnik ", wiem to na pewno, gdyż mam go u siebie w domu. Masz rację Jolando, mój również już zakwitł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamęt kaktusowy trwa, ciekawe, kto ma rację?

      Usuń
  8. piękny u Ciebie listopad!
    a u mnie kwitnie- właśnie taki zapomniany raz na 2 tygodnie podlewany i tak się odwdzięcza za złe traktowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no, kolejne potwierdzenie teorii - mniej znaczy więcej.

      Usuń
  9. Listopadowe widoczki robią się mało ciekawe choć u mnie od rana słonko i niech tak zostanie jak najdłużej, karmnik też będę szykować, kaktusa miałam ale jak stracił jedne kwiaty to już nigdy nie zakwitł...pozdrawiam i dołom mówię "nie"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mów dołom "nie", mów, może usłyszą.

      Usuń
  10. Zygokaktus - dawno temu miałam takiego kwiatka. Najfajniejsze jest to, że kwitnie właśnie teraz, gdy na dworze jest szaro i ponuro:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komu kwitnie, temu kwitnie, a byłoby milej, oczywiście.

      Usuń
    2. No tak, u Ciebie nie kwitnie, ale do świąt może Cię jeszcze zaskoczy:))

      Usuń
  11. A mój o dziwo w tym roku ma śliczne pąki, ale do świąt zapewne przekwitnie:) Za listopadową szarugą również nie przepadam, choć czasami takie zamglone i oszronione krajobrazy zachwycają mnie. To urok naturalny przyrody. Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny w Zaciszu. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jak ma pąki do da czadu na święta, święcie wierzę!

      Usuń
  12. Takiego pamietam z rodzinnego domu i z różowymi kwiatami pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham duperele i ich praktycznie nieograniczone zastosowanie:)

    OdpowiedzUsuń