Zaglądają, podglądają.

środa, 17 października 2012

Kolor energii.

Czerwień, karmin, rubin i ich odcienie zaczynają panowanie . Zabierają pierwszeństwo zieleni, nie oddają pola żółcieniom. Królują.
Czerwień drzew w wykonaniu dębu. Czerwonego zresztą.
Czerwień drzew inaczej... Biedne jabłka wiszą i proszą.
Czerwień krzewów - berberysy i irgi.


Red baron. Kolor godny nazwy.
Czerwieni się wrzosowe wrzosowisko.


Czerwieni się, czerwieni, w słońcu się mieni, energia mnie rozpiera od tego koloru, od słońca. Dobrze, bo to z pewnością ogrodowe ostatki. Dobrze, że są.
Popadało, wreszcie mocno popadało.
Żurawka po deszczu. Niby nic, a cudo.
Co jeszcze? Zdybałam nocą pomrowa piwnicznego. Po prostu wiem, że to on. Mieszka dalej. Co on je? Nadgryza kosiarki?
I, korzystając z niezłej pogody, postanowiliśmy zakończyć tegoroczny sezon giełdowy, gdzie ryż, mydło i powidło.
Jak GO zobaczyłam, nie wierzyłam, że GO widzę. Polowałam na taki posążek nie wierząc, że znajdę i nagle jest! Wypatrzony wśród miliona rupieci czekał na mnie ze swoim uśmiechem. Prawie kiwał do mnie łapką. Targowanie dało mało, z 60 na 50. Pod koniec giełdy zabraliśmy GO do domu za 25. Oczywiście, zawsze istnieje ryzyko, że upatrzonego towaru już nie będzie, ale ON widocznie wiedział, że po NIEGO wrócimy, poczuł się nasz i nie dał się kupić obcemu. No wiem, że bzdura, ale jak na tę wielką uśmiechniętą bzdurę patrzę, to ..., no zobaczcie!
Uszy widzicie? A nóżki? A jakież ma piękne korale! I po główce można poklepać. Śliczny jest.
Piękny w swej glinianej postaci, ale ponieważ zajmie miejsce w moim "japońskim" przedogródku zastanawiam się nad pomalowaniem GO. Myślę o ciemnej CZERWIENI.
Tyle. Teraz jadę do Wielkiego Mojego Miasta, żeby kilka dni pobyć kobietą wielkomiejską i nie zatracić się w wiejskim ogrodzie. Nawet paznokcie pomaluję, a jak! Na czerwono!
Pozdravka.

10 komentarzy:

  1. Kolory rzeczywiście energetyzujące, najbardziej podoba mi się dąb, piękny jest gdy go jesień maluje tak na czerwono. A ten uśmiechnięty ON ile ma wzrostu? Ja bym go nie malowała, zostawiła w kolorze cegły, bardzo sympatyczny jest :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesiennie już bardzo, dużo czerwieni, ale tak właśnie najładniej:)
    Czerwień ładna, ale poczekaj do wiosny, może zmienisz zdanie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Gaju, za Twoją inspiracją wynalazłam osiedlową rupieciarnię, by jak Ty - tyle, że na swoim kuchennym poletku - za grosze znosić do domu prawdziwe cuda. I mam! Szklane szufle-szuflady, metalowe puszki z kranociągiem, motyle pod rozgrzane garnki - tu uwaga! - czerwone! Za złotówkę, dwa - pięć złotych!
    Odmaluj, odmaluj (paznokcie, jegomościa)! Pozdravka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia, wspaniałe jesienne kolory. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Figurka urocza , aż się same usta śmieją ...
    ale za te jabłka , hmm dużo bym dała...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie u ogrodzie, cudne kolory a figurka urocza, czekała jednak na Ciebie....pozdrawiam..

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolory piękne a na pierwsze miejsce uważam że należy się figurce jest wspaniała miłego weekendu zapraszam na nowy blog

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak nie kochać tych jesiennych czerwieni, brązów, złota, gdy podsyca je cudowne słoneczko?
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, NIE NADĄŻAM Z ODPOWIADANIEM, POSTARAM SIĘ NADROBIĆ.

    OdpowiedzUsuń