Zaglądają, podglądają.

czwartek, 15 stycznia 2015

Moje pejzaże.

Płasko, płasko, plackowato, naleśnikowato, nudno.
Taki pejzaż z boku.
  Taka kraina z frontu.
Jena wielka wielkopolska smuta.
Orka, orka, zaorane wielkie wielkopolskie pola.
Jak czasem błyśnie, to nagle szare zamienia się na złote. Na chwilę. [ Dziś o poranku]

Ani morza, ani górki, ani jeziorka, stawik nawet wysechł.
Stepowiejemy, wysuszamy się.
Tu, za ogrodem, na łące był staw.
Zostało po nim miejsce  znaczone wierzbami.
A bydełko ma więcej łąki na wypas.
Ale, na każdym zdjęciu, blisko lub w oddali, są ONE - WIERZBY. Są jedynymi pionowymi elementami przyrody. Tną płaszczyzny tyleż malowniczo, co nudno.
Ale wiecie, jak je lubię , jak mnie uwiodły i przywiodły.
No bo jak się temu miałam  oprzeć?
Wiem, że było, ale te zamglenia...
Więc skoro już uwiodły i przywiodły, to na wielkiej płaszczyźnie, w ich ramionach,  powstał ogród.
I miejsce do życia.
Dla Hanki też.
I zobaczcie, zobaczcie, co zrobiono  z wierzbami. Że ogłowiono, to dobrze, ale dokonano tego w grudniu, a podobno luty jest terminem cięcia.
Hanka chowa paszczę w chaszcze i prawie jej nie ma.
Uczy się chętnie, jak na swoje 10 miesięcy jest posłuszna, ale boję się spuścić ze smyczy. Instynkt psa tropiącego może wziąć górę i Hanka da dyla.
Wie już którędy do domu, tędy.
I dalej tędy.
  I już. Tu mieszkam.
A potem... błogość na listwie granicznej.
I nie przejdzie, nie ma mowy.
Dobra. Jedni wariują na punkcie kotów, ja mogę na punkcie Hanki.
Wróciłam do dawnych czasów i wzruszeń, do świata jakiego już nie ma, a chciałoby się żeby był. Wróciłam do...
Naiwne, słodkie, ale są te książki ze mną tyle lat, że musiałam przeczytać kolejną.
No i ten dom na Rooswelta 5. Przecież istnieje.
A Wy? Co czytacie? Co warto?
Pozdravka.




16 komentarzy:

  1. Ja też mam takie płaszczyzny wszędzie. Nie mogłam się przyzwyczaić do wiatru, który po nich hula nieskończenie we wszystkie strony świata. Ja dziewczyna z lasu, potem z wielkiego miasta wylądowałam na tych równinach środkowej Polski. Komentarz odwiedzających mnie zawsze taki sam :"jak tu płasko?". Dlatego hołubię każde drzewo, wyciągam każdy kamyczek z ziemi i układam jeden na drugim, żeby nie było tak płasko;):)Masz wspaniały ogród, który wciąż zachwyca. Krówki i tuja mnie rozwaliły ale pozytywnie oczywiście. Psina przeurocza, poczochraj ode mnie :)) Moc serdeczności posyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś dziewczyną z lasu? Też miałam być, ale zwyciężyło wielkie miasto...
      Wiatr! Zapomniałam o wiatrach! Drzew nasadziłam dużo, żeby dawały cień i strukturę.
      Poczochrałąm, zadowolona.

      Usuń
  2. wybieram się:-) do Wielkopolski, w weekend. I cieszę się na te płaszczyzny, sfalowania i wierzby. Szkoda, że na śnieżyce jeszcze za wcześnie, ale już nieźle jest- słońce wyżej, dłużej, cieplej.
    Musierowiczki czytam, przeczytam i tę. Towarzyszyły mi swoim ciepłem w pewnym czasie życia, nadal lubię. Teraz czytam blogi;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam szybko o śnieżycach i zamarłam. Potem zajarzyłam, o jakie śnieżyce Ci chodzi. Ano za wcześnie, ale, ale, dzień wyraźnie dłuższy!!!

      Usuń
    2. no tak, śnieżyce w parku w Turwi:-)

      Usuń
  3. Obecnie czytam nowość wydawniczą ,,Małą zagładę,, Anny Janko.
    Zapraszam do siebie na recenzje książek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dobrze wiedzieć, co dobre, sprawdzone. Wpadnę, oczywiście.

      Usuń
  4. Akurat czytam "Małomównego..." Był czas, że namiętnie łykałam Musierowiczową, zaraziłam nią mamę, a potem mi przeszło.
    Wierzby we mgle i śniegu takie, że mdleję z rozkoszy... :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi przeszło na lata, ale powróciło z nową książką.
      Ano, wierzby... Są cudne, zawsze, zawsze.

      Usuń
  5. A ja obecnie czytam " Marzenia JOY " Lisy See...U mnie również za oknem wiosna, a nie zima...Słodka jest ta Twoja sunia Hanka...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak? Warto sięgnąć?
      Hania coraz słodsza.

      Usuń
  6. Za tydzień niby w Wielkppolsce mają przyjść śniegi,więc może znów krajobraz się zmieni.Wczoraj przeczytałam "Małego Księcia" oraz "Oskar i pani Róża".Pierwsza już kilkakrotnie czytana i znana,drugiej wcześniej nie znałam,ale nie żałuję.Poza tym jestem wierna"Ani z Zielonego Wzgórza",ale lekturę Musierowicz przeczytałam i chodziłam do biblioteki po dalsze części.
    pozdrawiam
    lena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śniegi???
      Ania... Chyba już przeszłość, chociaż, może wrócę, może.
      O "Oskarze..." słyszałam, ale nadal nie wiem. Warto?

      Usuń
    2. Warto.Temat nieuleczalnej choroby,śmierci i poszukiwanie Boga,ale przedstawiony oczami dziecka,może dlatego ta książka jest wyjątkowa.

      Usuń
  7. Pozdrawiam z Mazowsza u mnie też płasko co mnie cieszy. Okazało się, że górki-dołki źle działają na mój błędnik :))))))))) Niezły numer, prawda? :)))
    Pozdrawiam... zakochałam się w fotce z krowami...to taki obraz z mojego dzieciństwa...

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam serdecznie w nowym roku. Wolałabym to płasko niż tą masę domów wokół mnie, oponiarzy i inne ustrojswa...Także podziwiam Twoje płasko :) i krowy :). Ostatnio nadrabiam czytanie czasopism , Werandy, Werandy Country mam straszne zaległości.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń