Zaglądają, podglądają.

środa, 20 sierpnia 2014

Brak czasu, czyli...

..."czasobrak". Taka prywatna sezonowa nazwa mojego czasu w wakacje.
Jest tak co roku, a ja co roku się dziwię. Goście za gośćmi i choć to domowi, to sami wiecie...
Ogórki przerastają, fasolkę rwać, maliny oblatują, aronia dojrzewa, pościel zmień.
Lato na wsi. Sielanka. Ale, sama chciałam, to mam.
Nie narzekam, tylko nie mogę zrozumieć tego cholernego przyspieszenia. We wszystkim. Miejskie wyścigi szczurów, wiadomo, ale żeby na wsi, co to podobno "wsi spokojna, wsi wesoła"?
Poza tym znaki jakieś dziwne...
Pasikonik na dolnopłuku o poranku.
Gradem nagle sypnęło.

Kolejny pasikoń popołudniu na zasłonce siedział.
Cykady na Cykladach, rozumiem, ale stada pasikoni w domu?
Wprowadzają się już, żeby zimą cykać będą za kominem? Nie mam kominka.
Rododendrony kwitną, jak wiosną.
Więc? Znaki jakoweś?
Jesień?
Pozdravka.
.


15 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że tu nie chodzi o wieś czy miasto.
    To "przyspieszenie" odnosi się do każdego kto ma kawałek ogrodu i kocha go.
    Piszę 'kocha", bo nie wystarczy mieć i siedzieć z założonymi rękami.
    Ta praca daje satysfakcję! I choć plecy niekiedy bolą a ręce ciągną cię do dołu, to i tak następny dzień jest podobny do poprzedniego! I wcale się przed tym nie bronisz!
    Lecz gdy wreszcie usiądziesz i wzrokiem ogarniesz te swoje "hektary", satysfakcję masz murowaną.
    No i fajnie się słucha zachwytu gości z nutką zazdrości w głosie.
    Choć zbyt częste odwiedziny to be. Ja nie za bardzo! Wolę sielankę przeżywać w spokoju i ciszy, wciągając zapachy mojej ziemi i zieloności i nasłuchując odgłosów ich mieszkańców. Raj!
    Na ogórki, wiśnie, pomidory itp. niestety jesteśmy skazane. Wszak dążymy do obfitości plonów! Nieprawdaż?! I chociaż nie chce mi się robić tych słoików, jakże miło się je później przynosi i wspomina letni czas.

    Zdjęcia z gradem cudne, ale Ci go nie zazdroszczę.
    Moje rododendrony też mają pąki nabrzmiałe, jednak wolałabym, żeby wytrzymały tak do maja. :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ ty masz cudny taras :) z tym gradem wygląda bajecznie! A co do pasikoników to i u nas `atakują`, ale to taki cudowny symbol polskiego, wsiowego lata :) Całe dzieciństwo łapałam pasikoniki i urządzałam z kuzynami zawody w skakaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie w Zaciszu pasikoniki tez częstymi gośćmi są i to w sypialni na piętrze! Pozdrawiam cieplutko. Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Grad o tej porze roku aż sie wierzyć nie chce.Przy tak dużym ogrodzie nie dziwię się wcale że brakuje Tobie czasu.Jesień zbliża się wielkimi krokami więc kazde stworzenie szuka miejsca do przezimowania.Pozdrawiam serdecznie i życzę jeszcze trochą słoneczka letnego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Takiego samego "Filipa" widziałam na ścianie kościoła w zeszłym tygodniu :) Znaki mówią - jest niepowtarzalnie ;) :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Oła, ale sypnęło!
    Lato jest jakby szybsze od jesieni. Dwoi się i troi, że tchu brak. Ja mam już zadyszkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nietypowy rok w przyrodzie :) A na co przerabiasz aronię z pomocą gości lub bez? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie pasikoniki też wpraszają się do domu:) Lato to wyjątkowy czas, wyjątkowo rodzinny i gościnny u mnie...powoli zaczynam wracać do rzeczywistości:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne miejsce, piękny duży ogród, pospacerowałam sobie trochę wirtualnie, pomarzyłam, może kiedyś... :) A u mnie pasikoniki lubią okupować łazienkę:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, chyba jesien :( a u nas to juz na pewno. Zimno od jakichs dwoch tygodni jest a co niektorzy grzanie testowali...

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj z tą wsią to przesada, tam to dopiero się pracowało (na wsi tak się mówi na czynność zwyczajową) stąd "ucieczka" ludności do miast, żeby wygodniej żyć. A taras piękny zwłaszcza to zdjęcie z gradem i widać twoją miłość do tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie też wariacja, ciągle gdzieś pędzę...tarasik piękny a gradu nie zazdroszczę. Ja zamiast koników polnych już mam myszki na tarasie ;).
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. ale ,żeby rododendrony kwitły.....no,no,zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio tak jak i ty mam podobną chorobę czasobraku na wsi. Identyczny scenariusz, goście, w dodatku moja córka 5 - letnia w domu bo przerwa od przedszkola. Ale to raczej ogród, pochłania tyle czasu i obowiązki - latem trzeba zebrać, zagotować, uporządkować, umyć. Goście też częściej przyjeżdżają - bo grill , odpoczynek itp. Na wsi ludzie gonią za pracą i świetem materialnym. Na wsi za prawdziwym życiem :)
    Ciepło pozdrawiam - ale gradem sypnęło..

    OdpowiedzUsuń