Zaglądają, podglądają.

niedziela, 4 marca 2012

Złom

Dla mnie jest to słowo o dwojakim znaczeniu i dwojakim zastosowaniu.
Złom, jako taki, czyli niepotrzebny metal nadający się po stopieniu do dalszej przeróbki, który wywozimy na złomowisko, zapominamy i koniec oraz złom w sensie rzeczy metalowej, niby nieprzydatnej, przez kogoś wyrzuconej, ale przez nas adoptowanej, której dajemy drugie życie. Pisałam już, że jestem bywalczynią punktu skupu złomu. Wyczajam przyjeżdżające tam samochody i ... i stwierdzam, że dobre czasy, kiedy to można było coś ciekawego zdobyć już chyba jednak minęły. Jakoś nic ciekawego się nie trafia. Może teraz, z nadejściem pory wiosennych porządków w okolicznych zagrodach i obejściach cokolwiek uda się upolować?
Moim marzeniem złomiary jest kute przęsło jakiegoś ogrodzenia, może stara furtka, ładne zamknięcie od kaflowego pieca, stare metalowe ramki okienek z pomieszczeń inwentarskich. To te największe marzenia. Drobniejsze, bardziej możliwe do zrealizowania, choć już trudne,to bańka na udojone mleko, rower, konewka, kociołki, wanienki i co tam się da i do samochodu kombi zmieści. Rowery już przegapione, bo jak raz nie miałam miejsca i wyjechały na wielkie złomowisko. Mój "złom"pewnie już częściowo się tu prezentował, ale teraz zebrałam wszystko razem, jak na prawdziwym złomowisku i oto on.
Sagan uratowany przed złomowiskiem przez znajomego.
Mniejszy saganek-arystokrata, bo sygnowany. Kupiony z ogłoszenia "przedmioty z likwidowanej chałupy." Wraz z moim najstarszym narzędziem ogrodniczym tworzy zgrabny komplecik, a narzędzie, od kiedy wisi, przestało ginąć. Saganek czasem występuje w charakterze osłonki.
Balia i kociołek z wiadomego punktu właśnie umyte, wysuszone i podziwiane z satysfakcją zdobywcy.
Balia - próba aranżacji.
Drugi identyczny kociołek. Niestety, oba bez pokrywek. Gdyby była choć jedna, byłby świetny pojemnik na ogrodowe poduchy i inne drobiazgi ogrodowo-wnętrzarskie i  za ten pomysł zastosowania sama sobie przyznałabym nagrodę.
Dokupiona plastikowa misa, "fi 40" i posadzone surfinie. Wprawdzie plastik jeszcze razi, ale...
...już po miesiącu. Kociołka nie widać.
Kula kominiarska wydobyta z własnego komina. Brak zastosowania, ale jaka ładna.
Część zbioru złomu wykopkowego. Podkowy wieszamy TYLKO otworem w górę; Łapią szczęście i nie wypada.
Dawna podstawa pod urządzenie do odwirowywania śmietany z mleka. Odczyszczona, pomalowana. Prezent.
Lampa z ogrodu Rodziców ma ponad trzydzieści lat.
Stary klucz od starej szkoły.
Przedwojenne nogi od stolika ogrodowego ze strychu przyjaciół.
Koniec kolekcji. Czekam na pierwszą po zimie wyprawę na giełdę starzyzny wszelakiej.
A Wy? Jakaś koleżanka-złomiara się znajdzie?
Pozdravka.







16 komentarzy:

  1. Jeszcze na złomowisku nigdy nie byłam, ale widzę że warto. Zaglądam tu często i podziwiam . Edyta z Gdyni

    OdpowiedzUsuń
  2. Pokaźny zbiór złomu, ale jakie skarby kryje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twój "złom marzeń" widziałam wczoraj na targu staroci w Świdnicy, ceny pokaźne jak on sam. Chociaż nad jednym przęsłem ogrodzenia bym się zastanawiała, ale było po przekątnej rynku w stosunku do samochodu... pozdravka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny ten "złom" , same ciekawostki :) Również wybrałabym się na złomowisko, ale nie wiem gdzie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne te Twoje "złomki"

    OdpowiedzUsuń
  6. Gaju,takie pokrywy myślę,zemoznadokupić,bo takei sagany sądo kupienia jeszcze. Jakies sklepy gospodarstwa domowego w mniejszych miejscowosciach.np?
    Popytaj.
    Kula kominiarska fajna:) Lampę mam podobną ,obcęgi i podkowę również.
    No i jeszcze trochę rupieci:)

    Nawet rózki mam,ale bezgłowy,bo znalazłamkiedysw lesie,pewnie jakis młodziak zrzucił,bo rosly mu nowe,tak mi powiedizał jakis znajomy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że popytam, tylko że to chyba sprzedaje się razem. Zobaczymy, dzięki.

      Usuń
    2. Przepraszam,za taki nieładny komentarz, pozlewały mi się słowa, nową klawiaturę muszę kupić,bo spacja się sypnęła.
      :)

      Usuń
  7. Dla jednych złom, a dla innych piękno starych rzeczy.
    U Ciebie widzę to drugie zastosowanie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nogi od stolika mogłabym natychmiast przyjąć do siebie. Ja ze złomem żyję trochę na bakier, ale posiadam jedną ocynkowaną "beczkę". Zamierzam wykorzystać ją jako naziemne oczko wodne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluje kolekcji! Uwielbiam naturalne materiały wiec złom jak najbardziej do mnie przemawia choc nigdy nie wpadlabym na to, ze mozna takie cacka znalezc na zlomie hihih.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Gaju!
    Odn. takiego wieszania podkowy dowiedziałam się dopiero na Mazurach, albo wcześniej umknęło mi to.
    Złomowiska uwielbia mój małżonek i synowie od dawien dawna, ja od niedawna. Ileż to znalezisk się poniewiera i w wawce, i na siedlisku, które czekają na swoją reinkarnację.

    Tydzień temu wyszperałam JA na mazurskim złomie taką wanienkę, jak prezentujesz, sąsiadka wyszperała drugą; ze złomu warszawskiego mąż przytaszczył wcześniej trochę mniejszą, za to całą, bo moja ciut dziurawa, co mi absolutnie nie przeszkadza. Ponadto udało mi się wylukać dwie duże kanki na mleko(jak je doczyszczę to nie wiem, obie są po smarach).

    Również liczę na wiosenne porządki w wiejskich zagrodach.

    Na Mazurach wiosny nie widać, no po prostu Finlandia, wiatr arktyczny, dobrze, że w dnie ciut ogrzany słońcem.

    Pozdravka - jolanda

    OdpowiedzUsuń
  11. świetne pomysły, barzdo oryginalnie:-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. ciekawe są te złomki u mnie często szukają i pytają się o złomy

    OdpowiedzUsuń
  13. Zagłębie recyklingu:) W głowę zachodzę gdzież u mnie najbliższa złomownia. Turkusowy sagan i czerwona lampa - przepiękne:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam tak złom. Pozdrawiam i zapraszam do mnie Zosia.

    OdpowiedzUsuń