Zaglądają, podglądają.

poniedziałek, 12 marca 2012

Przegląd wiosenny.

Cięłam jak opętana nie rozglądając się na boki i dopiero w weekend, kiedy zaświeciło słońce, żeby zrobić sobie przyjemność, poszłam w przedwiosenny ogród popodglądać, co tam po zimie słychać. Z obawą wielką, bo bezśnieżne mrozy mogły narozrabiać, a tu same pozytywne niespodzianki i ogólnie nieźle jest.
Różaneczniki wyspane, radosne, już prostują liście. Ale też kołderkę jaką miały jak należy;  liście dębu, szyszki i igliwie sosnowe.
Ale nie wszystkie radosne, bo na przykład te już mniej. Coś im jest, ale co? Mróz, grzyb?
Was też tak cieszą takie bzdurki? Takie kiełki zielone wyłażące z zimowego bałaganu.
Albo takie cudeńka. Golteria. Zdobna, efektowna roślinka. Doskonała na wrzosowiska, do jesiennych pojemników i w ogóle do wszystkiego. No może nie wszystkiego, ale sprawdzona w wielu kompozycjach.
Ubiegłoroczne gniazdo na świerku. Precyzja wicia mało widoczna, bo dojść trudno.
Kocham ten kolor. Dlatego mocno tnę derenie tej odmiany.
Bukszpany chyba przetrwały, choć miejsce do zacisznych nie należy. Tu wyjące wiatry szaleją z mrozem od jesieni po wiosnę.
Bluszczowi też nic nie dolega. Chyba. Sam się tak pięknie wkomponował. M. twierdzi, że niszczy drewno. Każde kiedyś się zniszczy.
Zachęcona prognozami wyniosłam z piwnicy bukszpany i trzmieliny japońskie. Niech się hartują.
Codziennie nasłuchuję i nie słyszałam jeszcze dzwonienia skowronków. Z nowych gości pojawiły się, no właśnie, co to jest? Cyba kopciuszki, ale nie mam pewności. Kręcą się na katalpie, obok tarasu. Może znowu robią sobie gniazdo pod belkami?
Zachęcona widokiem wykorzystałam resztki masy papierowej, jaką zostawiły dzieci i ulepiłam sobie TO.
TO jest ptak koślawy, bezogoniasty, spękany, ale jaki śliczny. Teraz mądre moje powiedzcie mi, co zrobić, żeby mógł stać na dworze? Pomalować go? Czym?
Skoro temat zrobił mi się ptasi i wszystko dookoła świergoli, to jeszcze coś takiego. M. się porządził i kupił na klamotach kolejne TO. Brudne nieziemsko doszorował do białości, stwierdził, że a l a b a s t e r  i miałam wpadać w zachwyty. Byłam powściągliwa, więc sam wpadał, a ja zachodziłam w głowę, co to jest. Twierdził, że postument na kwiaty. Postawiłam. Koszmar. Tak bywa - chciał dobrze. Postały więc kwiatki, a dziś w ramach "coś trzeba zmienić"obejrzałam TO sobie kolejny raz i odkryłam, że TO jest chyba poidło dla ptaków.
Oto cudo w całości.
Nie bardzo trzyma proporcje, prawda?
Ale wielkogłowa dzieweczka trzyma konwalie, więc ogrodowa panienka.
I część zasadnicza. Poidło, czy mi się wydaje?
Z wiosną wystawię na dwór, bluszczem jakimś oplotę, wtopi się w zieleń, spatynuje i będą ptaszki uciechę miały.
Może ktoś się spotkał z takim cudem i oświeci mnie, co To właściwie jest?
Pozdravka .



20 komentarzy:

  1. Ładnie przedstawiłaś tu przebudzenie wiosny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiosna w rozkwicie. Wydaje mi się że to poidełko - to będzie kolejny zakup do mojego ogrodu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Roślinki wyglądają całkiem dobrze, więc może nie będzie dużo szkód zimowych, a to coś jeżeli nawet ma inne przeznaczenie, to jako poidełko w ogrodzie zadowoli ptaszki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Gaju! z tego co pamiętam, miałaś jakiś problem z dodawaniem komentarzy, teraz ja mam! U Ciebie pojawia mi się okienko do wpisania komentarza, ale na innych blogach już nie - co na to poradzić?

    A w temacie - śliczny masz ten ogród i już taki wiosenny, u mnie ledwo, ledwo z ziemi powychodziły roślinki... ale bukszpany maja młode końcówki - przyrosty, przynajmniej tak mi się wydaje - doświadczonym ogrodnikiem to ja nie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedziałam u Ciebie, co do komentarzy. A bukszpanowe przyrosty, to są ubiegłoroczne jeszcze, jakoś inaczej się wybarwiły.

      Usuń
  5. Wyobraź sobie ,że u nas wczoraj spadł śnieg! Dzisiaj już na szczęście tylko resztki ale wczoraj było bialutko.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Może i poidełko,ale mógłby tez być swiecznik albo stojak na zwisający gęsty kwiat.Wielkogłową by trochę zagłuszył:)

    Ptaszka należałoby pociągnąć cienką warstwą gipsu i polakierować.

    Bardzo lubię obserwować budzące się rośliny:)


    dora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, no to wiem, co z ptaszkiem.

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam Anonimowy! Były dwa Twoje komentarze, takie same, usunęłam jeden, a teraz nie ma obu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gaju, to będzie świetne poidełko! można jeszcze włożyć do misy pęd dzikiego wina, zakręcony w wianek, będzie wypuszczać liście, chronić wodę przed przegrzaniem i zaglonieniem, a ptaki w środku znają miejsce na zaspokojenie pragnienia i kąpiółki; nawet nie musisz okręcać postumentu zielonościami, bo to jest fajne, niech sobie będzie panienka wielkogłowa, komu to przeszkadza? pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy ja tego zwiniętego pędu nie widziałam u Ciebie? Dzięki za przypomnienie, tak zrobię.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gaju, chyba obie widziałyśmy ten wianuszek u Elisse w Utkane z marzeń, tak mi się wydaje, ale pomysł wart powielenia, serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  12. Co do poprzedniego wpisu, to ogród rzeczywiście kiczowaty, a jeśli chodzi o trawy to trzeba podejść tych złoczyńców podstępem. Ja tak zrobiłam z sąsiadem, który trzymał psa na gdzieś trzydziesto - centymetrowym łańcuchu. Normalne argumenty typu, że pies się męczy nie pomogły, więc powiedziałam, że słyszałam o kontrolach i ogromnych mandatach i że podobno mają jeździć po naszej wiosce i sprawdzać czy psy mają dobre warunki i karać jeśli się okaże, że nie. Możesz podobnie powiedzieć, że w trosce o nich mówisz im o tej sprawie, bo podobno straż ma robić rutynowe kontrole i sprawdzać gdzie były wypalane trawy i nawet po fakcie mają być kary dla właścicieli działek, gdzie są ślady wypalania. Poza tym można zgłosić anonimowo na straż i przyjadą gasić pożar, a sąsiedzi będą mogli najwyżej się domyślać, że to Ty.

    Masz piękny ogród, chociaż jak dla mnie troszkę zbyt ułożony i wypielęgnowanym, to robi wrażenie i chciałabym mieć kiedyś chociaż kawałek (mniej wypieszczonego) podobnego ogrodu. Pozazdrościć zapału i pasji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopieszczanie ogrodu wynika z tego, że jest duży i jak go trochę zapuszczę, to potem nie dam rady.

      Usuń
  13. Gaju! Ja też uwielbiam te bzdurnotki:) Jadę w sobotę do swojej wioski na inspekcję pozimową. Zapowiadają ładną pogodę. Oblecę wszystkie moje bzdurnotki wyłażące z ziemi:)!!! mam nadzieję, że moje też jak u Ciebie dobrze zniosły zimę ! Pozdrawiam. S.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne poidełko dla ptaków, bardzo lubię takie rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  15. A u mnie skowronki dzwonią od niedzieli!! Zawsze na nie czekam, wsłuchuję się i wypatruję. Niestety w moim ogrodzie zima poczyniła spustoszenia- przemarzła większość róż. trochę bukszpanów, nawet krokusy i tulipany sparzył mróz..

    OdpowiedzUsuń
  16. poidełko albo wiesz? można by tam posadzić rozchodnik biały albo macierzankę... a na różaneczniku to na pewno ślady mrozu, takie nieregularne oparzeliny na grzbiecie liści, na pewno nie grzyb, pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki Fachuro, nie znam się na grzybach, pocieszona jestem, że to nie fungi.

    OdpowiedzUsuń