Zaglądają, podglądają.

czwartek, 16 lutego 2017

Przed przedwiosennie.

Bo to się zwykle tak zaczyna...


Kupujesz jeden kwiateczka i pierwszą paczuszkę nasion. Jedną, bo przegląd nie zrobiony, a godecji nie miałam w życiu, więc w zapasach nie mam.

Potem zaczynasz nawozić domówki, bo luty.

Ta domówka-tarasówka przeżyła zimę bez strat ulistnienia. Wreszcie! Chłodno i jasno, tak lubi, tak ma mieć.


Z przycięciem oliwnego krzaczora jeszcze poczekam.

Zew przedwiośnia, moje ręce organicznie rwały się do pierwszego kontaktu z glebą, szybkie małe sadzenie.


Skąd sadzonki? Stąd.


Kilka padło, ta przetrwała, nie pytajcie czemu.

Z piwnicznych czeluści przyniosłam jedną donicę z pelargonią. Przycięłam ostro, kompostem sypnęłam, podlałam i teraz w ciepełku czekać będę na materiał sadzonkowy.


To świetna metoda, sadzonki napędzane wiosennym przymusem rośnięcia przyjmują się świetnie, pod warunkiem nie przelewania i podłoża z piaskiem.

Moja piwnica...


Burdel to mało powiedziane.


Ale to mój burdel, zawsze wiem, co gdzie mam i jakże on malowniczy.


Może bym i posprzątała, tylko zimno tu, a na dworze słońce!
Obejdę, popatrzę...


Cud znikających białych plamy.


Zapowiedzi wielkiego cięcia. Cięcie wisi nade mną jak sekator firmy F.

Tu wyciąć szare ze złuszczoną korą. Pęcherznice.


Tu czerwono i pięknie i niby nic...


...ale te najstarsze z plamami starości do wycięcia. Derenie, dla M "durnie" i wiemy o co chodzi.


Staruszek pięciornik do wystrzyżenia na jeżyka.


Nie zdążyłam jesienią, wiatry obaliły, podobno wiosną też można ciąć. Powojnik.


Róże skrócę o połowę, albo i lepiej.


Zapomniane. Marcinki. Michałki. Astry czyli.


Oprócz ciecia będzie wielkie sprzątanie.
Wierzba jak piękna,


 tak krucha.


Liście dębu się nie rozłożą.


Niestety, wielki grabienie czeka.


Żywopłot oddzielający część gospodarczą nie zjedzony!


Brzezinka przeżyła!


Chyba, że na przedwiośniu sarnom zabraknie witamin i mikroelementów. Wyczytałam, żeby kupić lizawkę, pytam M, gdzie się kupuje. Usłyszałam, że "w bydlęcym". Ktoś wie, gdzie jest bydlęcy?

Wędrując zauważyłam porównanie kominów dwóch.


My palimy na retorcie ekogroszkiem, dymu nie widać, sąsiad miałem i Bóg wie czym... Produkcja wiejskiego smogu trwa i ręczę Wam, trwać będzie. Taki mental.

Kamienie na skarpie zarastają zielonym.


Pies, który ileś lat temu zakopał tu kość, uparcie twierdzi, że ona tam jest. A może ma nadzieję, że odrosła? Dziura jest każdej wiosny.


Tu wygrabić, tam wyciąć, tu zasypać, tam ustawić...


A za pięć dni najprawdziwsze przedwiośnie!

Pod dereniami już je widać.


A w domu? Niech no tylko zakwitną jabłonie! Jabłonka w oknie zawsze przypomina mi pokoik Ani z Zielonego, ten na facjatce. Kiedyś o takim pokoiku marzyłam. Mam przedpokoik. Też ładnie.


Co do dwóch poprzednich postów dotyczących wielkich decyzji i wielkich dylematów, no to wiecie same, nie można zaniedbać ogrodu, to pewne.

Jeszcze to.


Czasopismo mnie nie powala, ale jeśli ktoś się wybiera, to bilet wstępu jak znalazł.
No właśnie, ktoś coś, jakieś spotkanie?

Zdjęcia jakieś szaro-bure niemniej już przed przedwiosenne!

Pozdravka.

































































































Niepomna na katar

22 komentarze:

  1. No wiadomo, że ktoś-coś. Już pytałam nawet w którymś komentarzu Ciebie. Ale może to u siebie napisałam...? :D Dzisiaj w każdym bądź razie wieczorem wypocę wielkie zapytanie w poście, czy "ktoś-coś". Bo ja to w tym roku idę na całość - 3 dni mam zamiar balować :D ;)
    A mi moja oliwka zdechła :( Podejrzewam, że utopiłam bidulę. Ale może trefna już ze sklepu była? No bo z markietu... Ale za to cenę miała ludzką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wiem.
      Moja oliwka też z marketu, z wyprzedaży, za złotówkę, z jednym liściem. Nie do wiary, ale to ta! Utopiłaś, na bank, one nie lubią. Wytrzymają wszystko, tylko nie podtapianie.

      Usuń
    2. To mam nadzieję, że w tym roku też uda mi się jakąś upolować. I tym razem będę bardziej uważać. Bo ta na początku nawet młode listki mi puściła i tak się cieszyłam... A potem klops :(

      Usuń
  2. Ja będę! Na spotkaniu blogerów ogrodniczych też :) Będziesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym "właściwym" nie będę. Tak jak w ubiegłym roku kameralnie w kilka osób blogowych. Jak byś miała chęć, to "Kulka" na Towarowej, piątek 17.30, kontaktuj się z Ankhą. Patrz wyżej.

      Usuń
    2. Tak, jakby co, to czekam na kontakt. Bo knajpka z gumy nie jest, ale jeszcze są wolne miejsca w naszej rezerwacji ;)

      Usuń
    3. Niestety w Poznaniu tak długo nie będę siedzieć. Ciągnę Pana Męża ze sobą przez kawałek Polski. Będziemy tylko jeden dzień. Ale za zaproszenie dziękuję :)

      Usuń
  3. O masa roboty czeka :-) fajnie, ja nie moge doczekać się wiosny aaa jak my wszyscy.
    Chwalic sie czy nie, wygralam w konkursie dwa bilety na gardenie. Nie wiem jak to zorganizujemy, bo przecież nas jest trzech :-) jeszcze myslimy:-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślcie, myślcie, skoro 2 są to 1 można dokupić.
      Wiosna coraz bliżej!:].

      Usuń
  4. Ja wczoraj wzięłam się za starą jabłonkę.mam nadzieję ,że przeżyje bo dość mocno pocięłam. Pięknie Ci zimują tarasowe no ale jak się ma piwniczkę z oknem to nie jest to takie trudne. Dobrze ,że przypomniałaś o pelargoniach .Jutro to zrobię a lizawkę kupowałam przez OLX .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info lizawkowe. Patrz, a dziwiłam się kupując dom, po cholerę te piwnice. Już wiem. Moja jabłoń czeka. Nie wiem na co, bo już czas.

      Usuń
    2. Moje czekają na dzień bez deszczu :/

      Usuń
  5. Ja nic nie tnę bo u mnie wczoraj zalecali z domu nie wyłazić, mental kopcił sam się przy tym dusząc. Śniegu więcej niż u Ciebie, dalej mamy biało po całości. Kwiaty domowe w trakcie przesadzania, mój burdel jest bardziej burdelowaty ( niedługo osiągnie najwyższy stopień burdelizmu ) ale ciężko mi się zabrać za poważniejsze roboty - wszak Święto Kota i jako pańcia wielokotna łapię się na świętowanie.;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, kochana, to zdjęcia burdelu malowniczego, lepszy też mam, możemy się zakładać. Ty kocie święto, ja zimno, potem ogród, potem też coś wymyślę, no końcu zagonię ekipę małoletnich. Tak to działa. A potem zacznie się nowy sezon burdelizmu. Ja świętuję 1 lipca, sprawdziłam, to Dzień Psa.

      Usuń
  6. Witam. Cięcia jak chyba w każdym ogrodzie będzie co niemiara... u mnie również... U Was dziury w poszukiwaniu kości...a u nas "wykopki" całą jesień robił borsuk... podkopał kilka hortensji i świeżo posadzonych brzózek... i w dołki "narobił..."
    Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
  7. Z borsukami do czynienia nie miałam, nie wiedziałam, że tyle potrafią.
    Nie tnę, bo pada, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja zaczęłam już ciąć winogron...a w tym roku mam ogrom do cięcia ...bo zapuściłam się w ubiegłym:((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tej wiosny się odpuść i tnij! Jasny gwint, winogrona, zapomniałam.

      Usuń
  9. I ja rozpoczęłam cięcie, ale mnóstwo pracy jeszcze przede mną. Ogród Twój może lekko szary, ale wygląda całkiem dobrze, widać efekt porządków jesiennych.
    Brzeziniak uroczy. Ale zauważyłam w tle ogrodu drzewo z jemiołą - Twoje? Bo zastanawiam się, czy jest sens wycinać jemiołę z drzewa, da się je uratować? Są na mojej ukochanej brzozie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, moje na niezagospodarowanej działce. Jemioły nie wytnę, bo to strasznie wysoko. Jak możesz, to wycinaj, bo brzoza padnie.

      Usuń
  10. Och u mnie dopiero dzisiaj mniej śniegu. W nocy deszcz padał i nieco go rozpuścił. nasza rzeka wylała...
    Ogrodowe sprzątanie i mnie czeka, a właściwie mojego M. Ja tylko palcem ostatnio ruszam, wskazując co ma robic. Nieco kulawa jestem i czekam na zmiłowanie czyli w kolejce do operacji. Ale myślę, że cięcia moge wykonywać:)
    Pelargonie rozsadzam z nowych przyrostów, ale nigdy nie obcinałam tak dokumentnie. Muszę w przyszłym roku tak zrobić. Bardzo lubię pelargonie, one są niezawodne:)

    OdpowiedzUsuń