Zaglądają, podglądają.

niedziela, 9 grudnia 2012

Dlaczego ja tu mieszakam, czyli osobisty traktat o szczęsciu.

Dlaczego ja tu mieszkam? Ale pytanie, po siedmiu latach!
Mieszkam tu, bo przyszedł czas, że wszystko, tylko nie miasto. Dosyć. Las, pod lasem, wieś? Poskładało się tak, że padło na wieś. A padło, bo TA droga. Pisałam już o niej, kiedyś na początku. Jak nas oczarowała i przywiodła właśnie tu; na koniec wsi, prawie na koniec świata, tak daleko, a tak blisko. Wtedy była szaro-zielona, późnoletnia, teraz jest taka. I dalej czruje.
Dlatego tu mieszkam. Idziecie na zimowy spacer?

Teraz jest tu mój dom.
A z ukochanej drogi można wejść do ogrodu. Bez płotu, bramy, bez klucza w furtce, a nawet bez furtki, bez  kodu i domofonu.
Na straży wejścia do domu stoją ONI.
ONA, zasadzona przeze mnie brzoza z przeszłością.
I ON, stary, zasadzony dawno temu czyjąś ręką kasztanowiec.
Do przeszłości domu należy też stara jabłonka. Dziś wyglądała tak.
Pod nią..., aż nie chce się wierzyć.
A nad nią tak. Jemiołuszki czekają, aż się wyniosę stąd.
Dalej ogród w śniegu. Widoki znane, ale dziś wyjątkowo piękne.


Patrzę w górę i wiem, dlaczego tu mieszkam.
Ale się znostalżyłam..
Wy pewnie pierniczki, aniołeczki, bombeczki, hafciki, a ja zamiast się brać do roboty rozmyślam o szczęściu.
Ech, pięknie jest!
Pozdravka.

40 komentarzy:

  1. Piękne, urokliwe miejsce w którym z pewnością jesteś wciąż zakochana :)i nie dziwię się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rajskie krajobrazy. Tak zazwyczaj jest przy szronie osiadającym na drzewach. To prawdziwy czarodziej. Ja też patrzę w tej chwili na czarowny krajobraz za oknem. Miałam skojarzenia z zimowymi pejzażami Breugla. Dzieci zjeżdząły z górki, na psiej łączce "myśliwi" z psami...
    Życzę dużo szczęścia.
    PS. A kto odśnieża tę drogę; bo ja jak mieszkałam na końcu świata to pamiętam z zimy głownie zawianą drogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z drogą nie ma żadnych problemów, bo w małym białym domku mieszka pan sołtys, przy drodze jest kilka domów, dzieci jeżdżą do szkoły, gmina odśnieża aż gwożdże. Lepiej niż w mieście.

      Usuń
  3. Piękne miejsce i cudne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzeba czuć taki klimat.
    Nie wszystkich to "kręci".
    Mnie jak najbardziej!
    Piękna okolica :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje,nie wszystkich. To trzeba czuć.

      Usuń
  5. Znalazłaś dla siebie cudne miejsce, z Twoich zdjęć zachwyca o każdej porze roku. Przyroda pomaga w dostarczeniu wrażeń, ale Ty też włożyłaś tu wiele pracy:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włożyłam wiele - potu, pracy, pieniedzy, ale nie żałowałam ani przez chwilkę.

      Usuń
  6. Piękne zdjęcia, jak w bajce...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i też pozdrawiam, oczywiście.

      Usuń
  7. Gdyby Twoją jabłoń zobaczył Jerzy Harasymowicz, byłby zachwycony, bo to istna ilustracja do jego wiersza "Sad, styczeń":
    Oto zimą jabłonie,
    oto gil w pąsie tonie.
    Gil ma jak pestka serduszko.
    Gil - zimowe jabłuszko.
    Uwielbiam ten wiersz i choć go nie było w podręczniku, omawiałam z uczniami, a nawet kazałam namalować do niego ilustrację.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzruszyłam się... Pięknie napisałaś, piękny wiersz, no i to przypomnienie, ileż to razy też wydawałam takie polecenia...

      Usuń
  8. Ja cię doskonale rozumię. Moje miejsce na ziemi zobaczyłam po raz pierwszy w zimowej szacie i zakochałam się od pierwszego wejrzenia w ścieżce obsadzonej z jednej strony starymi pochylonymi jabłonkami. Uparłam się,że ma być TU. Później okazało się ,że większość z tych drzew już nie żyła ale miłość została i dwie jabłonie do dziś. Wierzę,że czujesz się jak w bajce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to rozumiemy się doskonale, dziękuję. To TU wiele znaczy. Chemia?

      Usuń
  9. Ależ piękna droga i piękne wejście do ogrodu, i ten ośnieżony ogród taki cudny!!!!! W pięknym kawałeczku Polski uwiłaś sobie gniazdko. Kocham widok wierzb przy drodze. Tylko czemu takie piękne jabłka zostały na mrozie? Wiem, miałaś ich dużo, no ale można sok, można marmoladkę... no bo szkoda takich własnych, nie? Przyznaję, że ja też nie aniołeczki i nie pierniczki, bo zima za oknem taka piękna, że wolałam na nią patrzeć i patrzeć :) Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham moją Wielkopolskę!
      Jabłka? Już nie miałam na nie siły, zostały dla ptaków.

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. To jeszcze raz ja ;-) Piękny kawałek ziemi wybrałaś dla siebie. Ogród wygląda cudnie w tej zimowej szacie. Zdjęcia CUDNE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ten kawałak wybrał mnie, tak było.
      Diękuję.

      Usuń
  12. Bajkowo....Ta droga zachwyciła mnie już dwa lata temu i ciągle zachwyca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo te wierzby zachwycają zawsze. Mało ich już w krajobrazach Polski.

      Usuń
  13. Pięknie i bardzo ładnie opisalas swoje miejsce zamieszkania a nie brakuje tam jeszcze kogoś lub czegoś ogród w zimowej szacie śliczny miłego wieczoru

    OdpowiedzUsuń
  14. Och, jak pięknie u nas też śnieg posypał i wciąż sypie. Będą piękne białe Święta. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że będą białe...

      Usuń
  15. Gaju,
    powróciłam do początku roku, gdzie był wpis o ogławianiu wierzb, bo mi się przypomniało, jak obejrzałam zdjęcie wierzb z tego posta. Widzę, że mogłybyśmy obie napisać pean o miłości do nich. Zdjęcia do mnie przemawiają, że możemy przyciąć nasze wierzby bez uszczerbku na ich urodzie i zapewne zdrowiu, choć mamy wielkie obawy. Dzięki Ci kochana za tamten post, za zdjęcia te i tamte.

    Jak cudownie czytać o Twym szczęściu. Sama jestem zakochana w kawałku ziemi, przestrzeni po horyzont, choć moja miłość młodsza stażem.

    Zima w Twoich kadrach piękna. Zdjęcie ośnieżonej jabłoni z owocami obłędne. I brzozy, i wierzby płaczącej.

    Życzę Ci byś w tym stanie szczęśliwości trwała. I sobie też:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tnijcie wierzby co kilka lat, bo one tego po prostu potrzebują. Tak było, jest i będzie. Termin cięcia - późna zima. Słucham mądrych miejscowych, w końcu one tu rosną od około 80. lat.
      Wiesz, ludzie nie zawsze dostrzegaja, że SĄ szczęśliwi. Gonią za szczęściem, gonią i nie zdążą zauważyć, że je mają.
      A więc życzymy sobie obie tego samego - niech trwa!

      Usuń
  16. Gaja jak ja Ci tych wierzb zazdroszczę!! I jabłuszek!! Pięknie tam u Ciebie. Wierzbę muszę posadzić w tym roku ale takiej do plecenia szukam :-) Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  17. Interesowałam się tematem i wiem, że do plecenia to wierzba czerwona. Podobno cięta umiejętnie ma ładny pokrój, nie wiem na czym Ci zależy. Z płaczącej też się ładnie plecie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepiękne, godne pozazdroszczenia, miejsce :)
    Cudnie je pokazujesz na zdjęciach.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pięknie piszesz Gaju o swoim kawałku świata. Pokręciłam się tu trochę i chwilami miałam wrażenie, że to kawałek mojej historii: też od 7 lat, też tak blisko, tak daleko, też pod lasem, tylko u nas nie rosną wierzby. Gratuluję wspaniałego ogrodu, pięknego bloga i talentu literackiego. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. i wcale ci sie nie dziwie ,że tam ...własnie tam zamieszkałaś:))))

    OdpowiedzUsuń