Zaglądają, podglądają.

środa, 8 lutego 2012

Piechotą do lata.

Dlaczego jesień i zima są dużo dłuższe, niż wiosna i lato, choć teoretycznie trwają tyle samo?
Dlaczego krótkie dni jesienne i zimowe, są dłuższe niż długie dni wiosenne i letnie, choć powinno być odwrotnie?
Czy tylko mnie tłuką się takie pytania związane ze względnością czasu?
Nie. Oto tekst nie mojego autorstwa [ ależ jestem uczciwa!], wiernie oddający istotę rzeczy, o której zaczęłam pisać: "Jak to się dzieje, że czas, choć teoretycznie liniowy, zawsze płynie w złym tempie. Co gorsza, tempo zdaje się zawsze zmieniać przeciw proporcjonalnie do naszych oczekiwań, posiada w tym kierunku przerażające zdolności adaptacyjne. Im bardziej staramy się go zabić - tym bardziej się wlecze, im bardziej zależy nam na nim - tym szybciej ucieka?"
Czy ktoś zna odpowiedzi na te pytania? Nie.
Względność czasu..., ot co. Każdy zna, każdy doświadcza, a ogrodnik o tej porze szczególnie.
Mam przypuszczenie, że teraz ta względność da nam do wiwatu, bo już tylko dwa tygodnie do 21. 02, a w tym dniu zaczyna się PRZEDWIOŚNIE i to niezależnie, czy panu Celsjuszowi się to podoba, czy nie. Potem do pierwszego skowronka, krokusika, wiecie, jak to jest. A czas zacznie przyspieszać, rozpędzać się...
Mam w zbiorach zdjęcia z ostatnich miejskich, przedwsiowych i przedogrodowych wakacji. Chorwacja. Piękny kraj, ale wiecie co mnie teraz zachwyca tam najbardziej? Te niezaaranżowane aranżacje.
Popatrzcie.Gdzieś tam pelargonia, na murze rojniki.
 Hortensje w donicach w zaułku, no cudo!
Oleander z glicynią chyba w zardzewiałej beczce. Ktoś wsadził i rośnie sobie.
A to? Beczki, antałki w koszach i ta piękna pergola. A to tylko fragment domostwa hodowcy winorośli i sprzedawcy wina. Samo się zaaranżowało.
I co tu pisać? Pięknie jest.
Czujecie upał? widzicie blask słońca? Było ponad + 30. Jest - 20. Miło popatrzeć, powspominać.
Nie wiedziałam wtedy, że los szykuje mi właśnie ogromną niespodziankę i że życie obróci mi się o 180 stopni: że zamieszkam na wsi, że będę miała ogród.
A skoro już miałam, to przeniosłam  sobie do niego troszkę Chorwacji. Wiem, te zdjęcia już chyba były, ale co mi szkodzi, jeszcze raz mobilny ogród na szambie. Coś ubywa, coś przybywa i jest.
Niestety, tej części nie uda się przenieść. Pozostają wspomnienia, ale jakie piękne.
No to piechota do lata...
 Pozdrawiam słonecznie.
I pamiętajcie, jeszcze tylko dwa tygodnie!






5 komentarzy:

  1. ach, wspominam wakacje w Chorwacji - identyczne klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłabym na każdym blogu oglądać ogrody, kwiaty i wspomnienia z wakacji.
    Chorwację wspominam miło, chociaż bardzo deszczowo.
    Moim marzeniem jest aby kiedyś jeszcze raz tam pojechać.
    Twój ogród wygląda wspaniale. Wprowadziłaś dużo akcentów śródziemnomorskich.
    Też je uwielbiam. Serdecznie pozdrawiam.
    Sara-Maria
    Napotkane perełki

    OdpowiedzUsuń
  3. Gaja, nie rób mi tego, nie pokazuj takich letnich zdjęć .... już piwonii się nie mogę doczekać i do szopy mnie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że zima wie, że idzie przedwiośnie :-). Podoba mi się Twój śródziemnomorski ogród w donicach. Morze też by Ci się przydało :-), ale możesz przecież do niego znowu pojechać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja klimat czuję. Zima do niczego nie jest mi potrzebna! Jest piekna owszem. Na pocztówkach z Zakopanego i obrazach Fałata:)
    Dziś w Warszawie minus 15 stopni Celsjusza i prawie zero śniegu......
    I co tu robić?
    Nawet na demonstrację nie chce mi się iść........
    Pozdrawiam, ale i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń