Zaglądają, podglądają.

środa, 5 października 2016

Zamiast.

Zamiast komentarzy po ostatnim poście.
Głupi rysuneczek, trzy pytanka, metaforka w tytule i burza w szklance wody. Wszystko malutkie, ale oddające w pigułce cały kraj.
Już tytułem zasugerowałam  ponoć, że niebo [cokolwiek słowo to znaczy] popiera wybór aborcji i że temuż niebu podobają się idiotyczne hasła.
Ludzie, kim trzeba być, że by tak skombinować...
Dobrze, że nikt nie czepnął się części składowych parasola, bo bardzo chcąc też można by coś skombinować.
A różne pomysły ludziom do głów przychodzą; bawiący się w dyplomatę dyplomata każe mi się dobrze bawić, najlepiej w budzącym zgrozę mundurze, jak doradza pewien dziennikarz.
No więc ja, do protestu, który ponoć był kpiną, podeszłam poważnie i bez kpiny, i mimo braku munduru oraz  lejącego deszczu bawiłam się dobrze. Uzbrojona w parasol i w M przy boku spełniłam swój obowiązek w imieniu własnym, dwóch córek [brak możliwości opuszczenia stanowisk pracy] i dwóch wnuczek [nieletnie]. Trzecia spełniała sama będąc w tłumie.
Były czarne balony, czarna kawa i pewna poetka w czarnej narzutce.
Był i opowiedział co wiedział i widział, a na obrazach USG widział dużo, pewien znany miejscowy lekarz ginekolog.
Tak to wyglądało.


A tak wyglądał M w czarnej koszuli. Zalecanego munduru ni cholery nie mogłam znaleźć nawet na strychu, gdzie ponoć znaleźć można wszystko. Drobna kratka była mało widoczna.


Pani Krystyno J., czekam na kolejne wezwania! Po raz kolejny pokpię sobie z przyjemnością.

No dobrze. Wsi spokojna wracam do ciebie.
Do ogrodu.


Jedenaście lat walki ze szrotówkiem i taki efekt - kasztanowiec prawie zieloniutki.


Pod nim malowniczo ścielą się owoce i liście.


Co po dzisiejszej nocnej wichurze wygląda mniej malowniczo, bardziej przerażająco.
Ci co nie mają liściastych, a maja tujowate, nie wiedzą o czym mówię, ci od liściastych wiedzą, ci od kasztanowców współczują.

Pisałam wiosną o kwitnącej oliwce. Oliwka poszła latem jak burza, pogubiła kwiatki i zawiązki...


... ale, patrzcie, coś zostało.


Wprawdzie nie będzie pierwszego ani  żadnego tłoczenia, jednakowoż jest owoc!

Mam pytanie do fachowców. Co dzieje się z rozchodnikami? Liście blade, kwiatostany się nie rozwijają? Zamiast różowego łanu, wyglądają szaro buro, właśnie tak.


Przed deszczami i wiatrami wykopałam cynobrówki. Nie to ważne, że je wykopałam, a to, czym. Gdzieś podpatrzyłam u wodkanistów takie wąskie szpadle. M zrobił mi podobny ze zwykłego i jest rewelacyjny.


Polecam do kopania dołków, wykopywania i różnych innych drobniejszych wykopów.


Kończę miszmaszowaty post kwietno-warzywną fraszką. I niech się nic nikomu nie kojarzy!

Rzekła róża do córeczki,
Nie patrz na te ogóreczki...

W podtytule mam, że o ogrodzie i nie tylko, więc dziś tak.

A to gałązka oliwna na wyciszenie.



Pozdravka.









15 komentarzy:

  1. Byłam mocno zaskoczona tym "nawiedzonym" komentarzem. Chociaż, jak mi doświadczenie podpowiada, to niektórzy, niezależnie od sytuacji są monotematyczni i wszystko im się tylko z jednym kojarzy. Wyłączyłam u siebie komentarze dla "anonimowych", którzy nigdzie nie posiadają konta w obawie, że ktoś im może wytoczyć sprawę sądową gdy poczuje się mocno urażony ich komentarzem.
    Koszula Twego M. wygląda mi ciut znajomo - mój ma też taką czarną w nikłą krateczkę a jest z bardzo cieniutkiego i drobnego sztruksu. Mój był w czarnej kurtce, ja w brązowej, z czarną chustą na wierzchu.
    Wczoraj u nas też bardzo wiało, sporo połamanych gałęzi jest na osiedlu. A dziś od nocy pada- raz mniej, raz bardziej, ale nie przestaje- chwilami co prawda jest to mżawka.Niestety nic nie wiem o rozchodnikach- ale może coś je podgryza od spodu i dlatego tak zmarniały?
    Wszystkiego Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że można wyłączyć anonimowych, ale co mi tam, niech sobie poużywają.
      Ta koszula, to też drobny sztruks, a ja byłam w czerni po całości.
      Leje. I dobrze.
      Rozchodników mi żal, bo piękne były i niby bezproblemowe, a jednak.

      Usuń
  2. Taka to Polska!! I taka to przyroda.. A Szpadel genialny, że też w sprzedaży takiego nie ma, ukradnę pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano taka Polska...
      Szpadel polecam dalej.

      Usuń
  3. cudny misz-masz ... właśnie takie u Ciebie lubię najbardziej :-)
    Za fraszkę dziekuję ... znakomita !!! Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, czasem mnie pcha w miszmasze. I we fraszki też.

      Usuń
  4. A u mnie pada i w związku z tym zero wyciszenia. To że pada to fajnie ale że tak zimno to łeeee.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimno i wieje. Paskudnie! A kasztanowiec sypie dalej.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Usunęłam, bo 2 x Ci wysłało. Klaszczemy razem?

      Usuń
  7. Powalił mnie skojarzony komentarz pod poprzednim. Przyznam się, że na bieżąco nie komentowałam nigdzie. No nie mam siły z psychopatami się szarpać. Mi wystarczy - gdyby nie zabieg, nie miałabym mamy..., nie miałabym później brata. Proste?
    A rozchodnik, coś jakby zasuszony?? Ale im to niby nie wadzi. Korzenie jemu zeżarło coś?

    OdpowiedzUsuń
  8. Gajeczko - ja taki półszpadel mam od dawna, jest genialny i b. b. solidny. Mąż gdzieś nabył w klamociarni.
    No to pa

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zdjęcia przyrody, wydaję mi się, że masz do tego smykałkę, może warto pomyśleć jak jeszcze to wykorzystać;) Szczególnie urzekło mnie zdjęcie oliwki i tego kontrastowego niebieskiego dzbanuszka!

    OdpowiedzUsuń