Zaglądają, podglądają.

poniedziałek, 11 marca 2013

Mija czas.

Podczytuje, komentuję, zabijam czas, zagłuszam myśli. Nie odpowiedziałam  na Wasze komentarze. Nie mam siły, przepraszam, dziękuję. Jeszcze raz dziękuję za dobre słowa.

Poważne kłopoty, a choroby bliskich do takich należą, przewartościowują i weryfikują nasze myślenie; ważne, staje się nieważne, istotne, nieistotne, pilne można odłożyć.
Jest nagle czas na wspomnienia, na myśli o przemijaniu, na próbę godzenie się z nieuchronnym. Może panikuję? Oby.
Kolejny raz biorę tę książkę do ręki.

Szaleństwo czytania mam po Mamie, miłość do przyrody po Tacie. To kwintesencja obu "spadków".
Zobaczyłam tę książkę na wystawie, przewertowałam w księgarni i odpuściłam. Bo ileż można, bo kasa, wtedy potrzebna bardziej na dokończenie remontu i na tysiąc innych rzeczy, niż na kolejną książkę.
Użaliłam się Mamie i już ją miałam.
Z piękną dedykacją.

Ogrodniczce w cudzysłowie. I słusznie. Jaka tam ze mnie ogrodniczka, zielone lubię, zapach ziemi lubię, dotyk ziemi lubię, ot i wszystko. Gładzę okładkę, przeglądam, odkładam na półkę, wyjmuję...


Podręczną bibliotekę mam w sypialni, a meble pochodzą z dawnego mieszkania Rodziców. "Komandory" z lat sześćdziesiątych w bardzo wówczas luksusowej wersji. Klasyka. I wspomnienia.


Na zewnątrz zima.

 Nie myślę o pisankach, ale Wielkanoc, chcę, czy nie chcę, nadchodzi. Żywy dowód, proszę.

Kic, kic i samoistna zmiana położenia dekoracji ogrodowej.

Tata uczył; uszy zająca, to słuchy, oczy - trzeszcze, a nogi - skoki. Oto ilustracja-nasłuchuje, wytrzeszcza, zaraz skoczy. Logiczne.
Tak minęła sobota, niedziela, zaczyna się kolejny dzień, a śnieg sypie, sypie i przedwiośnie zmieniło się w kolejną w tym roku zimę.
Pozdravka.





36 komentarzy:

  1. No to se napisałam i znikło:(
    Gaju - cosik mizernie wygląda szaraczek, chyba też czeka na wiosnę.

    Na Mazurach zamieć śnieżna, sypie i wieje, minus 8 st. Masakra. A słyszałam, że przyleciały już żurawie.

    Oby do wiosenki, póki co poczytaj sobie Księgę Ogrodów:)
    Ściskam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Czytam, czekam, a zima się sroży.

      Usuń
  2. Ech... a u mnie -14 :(, wiec moze Was to troche pocieszy. Moze to dziecinne, ale z ksiazek luzno traktujacych tematyke ogrodu uwielbiam "Tajemniczy ogrod". Nie uwazam, zeby to byla ksiazka tylko dla dzieci. W moim przypadku zawsze poprawia nastroj i wywoluje cieplo na sercu :). A w ogole to sliczny ten zajac. Zawsze sie ciesze z wizyt zwierzat w ogrodzie. Mnie odwiedzaja z kolei zdziczale kroliki :). Kiedy moje koty je widza maja oczy jak spodki :). Pozdrawiam z zasniezonej Polnocy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach "Tajemniczy...", on też się przyczynił do mojej pasji.

      Usuń
  3. A króliczy ogon to omyk :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałam, bo omyka nie było widać. Znam, znam...

      Usuń
  4. Mam taką książkę, mam kilka książek Brooksa, ale Twoja jest bezcenna.....
    Zawiera wpis i uczucia.....
    Zajączek się jeszcze uchował ?
    Kiedyś byłam na łowach zajęcy z moim Tatą- wysyłali żywe do Francji. Ech....
    To wszystko wspomnienia, to spadek- to coś- co nam zostawiają, podobnie jak piękne ,
    drewniane, ponadczasowe meble, które też mają swoją historię.
    Słońce wyjdzie, wyjdzie Gaju.
    Otulam otuchą..

    U nas nie ma śniegu....

    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wiem, że wszystko mija, ale ciężko jest, bo musi być.

      Usuń
  5. staram się zrozumiec twoje osobiste kłopoty..... każdy je ma...niestety
    ale trzeba mieć nadzieje , że będzie lepiej...

    Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem,
    nie gaś nigdy światła nadziei
    (Bob Dylan)

    przytulam

    OdpowiedzUsuń
  6. Zmęczyła mnie ta zima niech już przyjdzie wiosna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czekamy, tylko ileż można?

      Usuń
  7. oj czyli przesilenie wiosenne nadchodzi melancholia Cię dopadła ..brak słonka i ziemi .....
    A książka super i dedykacja ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopadła, taki czas, każdego dotyka.

      Usuń
  8. dobrze mieć taką specjalną książkę,własną i bezcenną...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś się stało, a może to ja przez przypadek?

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ulubiona lektura, praca w ogrodzie, kontakt z zielenią, to dobry sposób na trudny czas, pomaga przetrwać ciężkie doświadczenia. Życzę Ci sił i słońca, nie tylko tego na niebie, ale przede wszystkim w duszy. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, tego mi trzeba.

      Usuń
  12. Wlaśnie odkryłam twojego bloga. Dziekuję, będe częściej wpadać a tymczasem zapraszam do siebie.
    zielenie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymam kciuki za zdrowie Twojej mamy. Mam taką samą książkę, ale bez takiej pięknej dedykacji!
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mamy pewnie nie jedną taką samą książkę.

      Usuń
  14. Każdego dnia spoglądam przez okno na mój ogród.Wszystko jeszcze przykryte puchową pierzynką ale wiosna przydzie prędzej czy póżniej.Moja niesprawność przy poruszaniu powoduje zły nastrój bo nie mogę sobie wyobrazic jak to teraz będzie.Każdego roku planuję coś ulepszyć ,poprawić ale życie lubi nas czasami zaskoczyć i pisze swoją własną historię.Natłok myśli nie daje spać,czas który minął nie wróci a co będzie Bóg jeden wie.Jak widzisz nie jesteś osamotniona,przyjdzie wiosna i radośniej spojrzymy na to wszystko co teraz nas przytłacza,bynajmniej ja mam taka nadzieję.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, nie jestem sama i każdy ma swoje zmartwienia. Zdrowia Ci życzę, żebyś mogła z radością robić to, co lubisz!

      Usuń
  15. Na pogodzenie się z przemijaniem wiosna nie pomoże. Może wniesie trochę kolorów do smutnej prawdy. Wiem coś o tym. Trzeba dużo siły, czego serdecznie Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, chyba się bardzo rozumiemy.

      Usuń
  16. "Tata uczył; uszy zająca, to słuchy, oczy - trzeszcze, a nogi - skoki. Oto ilustracja-nasłuchuje, wytrzeszcza, zaraz skoczy. Logiczne." - faktycznie :))) To słownictwo dawne bardziej adekwatnie odzwierciedla zająca ;)))

    Fajny blog - pozdrawiam z Mazur :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A oczy wilka to lampy. Aż strach bierze, takie lampy ujrzeć w mroku.

      Usuń
  17. Będzie dobrze:)))Wyciszysz się, kiedy zaczniesz prace w ogródku. To dobrze robi, zwłaszcza, że to Twoja pasja. Ja wszystkie moje doły i bóle odreagowuje w ogrodzie. Już bardzo tęsknie za dotykiem i zapachem mokrej ziemi:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne zdjęcia. Znalazłam twojego bloga przypadkiem szukając ogrodów z mchów. Będę zaglądać. Powodzenia i słuchy do góry:)

    OdpowiedzUsuń