Zaglądają, podglądają.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wierzba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wierzba. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2013

Masz ukończone 18? Tak, klik!

Dziś o poranku ...
Wiosną radosną, kochaj mnie!!!
Podglądałam, a jak!


W słocie i w błocie, kochaj mnie!!!

No to mamy wiosnę!
Nareszcie obudziły się wiosenne klejnociki.
Trudno zdecydować się, jaki kolor najładniejszy, bo każdy piękny. Patrzcie i cieszcie się ze mną.


Wrzosowisko przeżyło chyba, no może nie w całości.
To dla mnie zagadka, bo najładniejsze są wrzosy, które stały niczym nie zabezpieczone na tarasie. Spisane na straty, a tu niespodzianka; zdrowe i zieloniutkie.
Niezawodne, jak zawsze golteria rozesłana.
Ponieważ w powietrzu furkoce, nalałam wody do poidła. Drzewa odbijają się w wodzie zawsze pięknie. Nawet w najmniejszym pojemniku.
A potem spojrzałam w niebo przez moją ukochaną wierzbę.
I westchnęłam, bo... 
Jutro wyjeżdżam. Żyję w rozdwojeniu. Krążę między moją wiochą a Poznaniem. Torby podróżnej prawie nie rozpakowuję, tylko uzupełniam, zamieniam. Szpital i pierwsze zlecenie przetoczenia krwi dla Mamy....
Trudny czas.
Pozdravka.





sobota, 11 lutego 2012

Wielki cięcie.

To ta wierzbowa droga nas tu przyprowadziła. I urzekła. Tak bardzo, że zostaliśmy przy niej na stałe.
Piękna latem, to wtedy tak nas oczarowała, piękna zimą, piękna zawsze. Jak każda droga do wymarzonego domu.
Wiele razy zastanawiałam się, kiedy i kto sadził te wierzby, bo że dawno, widać po korze, dziuplach, majestacie i dostojeństwie.


 Niestety, aby takie "szopenowskie" wierzby dobrze wyglądały, konieczne jest ich drastyczne przycinanie. Raz na kilka lat odbywa się więc wielkie cięcie. Dwa lata temu wybroniliśmy "nasze" dwie wierzby, co nie dodało im niestety uroku, bo wybujały nieprzytomnie, co dokładnie widać na pierwszej fotografii. Więc, niestety, ciąć trzeba. I dziś właśnie, jak to na wsi bywa z pomocą sąsiadów, odbyło się cięcie. Piła, liny i robota poszła jak po maśle. Już sąsiad wspiął się na wysokość zadania.
   I zaczyna się cięcie.
M. na dole operuje sprzętem wysokiego ryzyka.
Zaraz spadnie ostatnia. Co fachowiec, to fachowiec.
I po cięciu. Druga wierzba poczeka, bo mróz i bałagan na dole taki, że ruszyć się nie można
Wydawało się, że to tylko gałęzie, a jest  ze trzy metry sześcienne drewna. Wprawdzie niezbyt dobrej jakości, ale po wysuszeniu będzie darmowym ciepłem, a darowanemu koniowi... wiadomo.
Pomagałam, a jakże. A poza tym posiałam żeniszki w małych "szklarenkach" kupionych jesienią za grosze. Lubię żeniszki za bezpretensjonalność i kolor, jaki w dają w grupie. Może jeszcze posieję szałwie, ale poza tym w tym roku nic więcej na parapetach!

I przyniosłam do mieszkania melissę, bo i ona, i mięta w doniczkach, poczuły już wiosnę.
Pierwszy raz od dłuższego czasu nałykałam się tlenu, popracowałam fizycznie i mimo mrozu, tak jak moja mięta i melissa, poczułam wiosnę! No, może przedwiośnie, ale dobre i to.
Pozdrawiam mroźnie i radośnie.