Tak źle jeszcze nie było. Ponad miesiąc przerwy.
Nie piszę, mało czytam, nie komentuję, statystyka na łeb leci.
Bo: wiosna zaszalała nagle, chwasty z siłą rozpadającego się atomu wyskoczyły spod ziemi, tu przyciąć, tu podciąć, tu... no co ja będę się rozpisywać, wiecie, ja lubię mieć ogarnięte, no to tak zeszło.
Kalorii natraciłam, a zimowe 3+ jak było, tak jest.
A wiosna była taka.
Przygotowani do cięcia.
Powiązane, żeby się nie rozlazło. No perfekcja.
Sprzęt w gotowości i ciachanie.
I już. Szybko się pisze, z ogarnięciem gorzej. To tak szybko nie leci. Rozrosło się w kępy potężne, owszem malownicze, ale jest co zbierać.
Poooszło, przycięte, prawie wygrabione, zieleńcie się.
Mniejsze gabaryty rozmnożone. Kępa rozlazła się, odnawiam. Przy okazji dowiedziałam się, że futerko misia lubi cień, a u mnie rosło na patelni.
Skoro jesteśmy w szkółce, to jeszcze skrzynka z bukszpanami. O dziwo, udaje mi się.
W innej skrzynce dojrzewa do rozlania Krwawa Mery z Gardenii. [Patrz Aniu i podziwiaj.]
Właśnie zakwitła!
Przegapione zdjęciowo krokusy, ale za to to zdążyłam.
I to.
I coś, co mnie rozbraja, ułudka.
Dalej na niebiesko - zdegradowany do nie wiem czego hiacynt, ale też ładny.
Takie to były dni.
Pierwsze kwiaty, pierwsze koszenie, pierwszy bocian i pierwsze ognisko obiadowe.
I do domu.
Chciałam jeszcze pokazać Wam, co dzieje się z trawami przechowywanymi w piwnicy. Czary mary, mam miskanty w letniej wersji.
Zleciało, zazieleniło się, a ja dalej w biegu. Bo goście, bo wyjazd, bo dentysta [pół dnia z głowy], bo to i owo, bo popikować, bo zasiać, bo te wiecznie głodne...
... bo w weekend wyrażenia algebraiczne i równania i jak ten X mam obliczyć...
Przy okazji obliczeń owych X-ów.
Staram się z techniką-elektroniką być na bieżąco, różne aplikacje mam, o wielu wiem, ale żeby coś takiego?
- Sprawdź, czy X jest dobrze obliczony, podstaw go i wylicz.
- Zaraz sprawdzę, patrz, jaką mam apkę.
- Apką sprawdzisz???
- Apką.
Ludzie...
Zeskanowała sobie zadanie i prawidłowa wartość X jak drut ukazała się na ekranie. Próbowałam się wymądrzyć, że i tak nie wiesz, jaka była kolejność działań i co się okazało? Że proszę bardzo, przestawiamy i mamy pokazaną prawidłową kolejność wykonywania działań. Jak krowie na rowie. Głupi pojmie. Apka...
Ciekawe, o czym ja jeszcze nie mam bladego pojęcia.
No i na koniec zagadka, komu gniazdo spadło?
Widzicie precyzję zwojów brzozowych gałązek?
Może jakaś apka to wie?
Szarość mi w tym poście zapanowała, a przecież już tak zielono. To dlatego, że każdego dnia obiecywałam sobie go napisać, no i widać, co z tego wyszło.
Pozdravka.
Prawdziwa wiosenka, i pracy sporo, Lubie ten czas:-) za tę zieleń, pęd i kurcze niedługo to minie:-)
OdpowiedzUsuńNarzekamy, że pracy tyle, a potem żałujemy, że już minęło, to prawda.
Usuńhejka :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że znalazłaś czas na skrobnięcie chociaż troszkę:)
Pozdrawiam :D
Znalazłam miedzy jedną, a drugą pracą, dlatego takie byle co.
UsuńTeż pozdrawiam.
Wcale nie nie ,,takie byle co". Napisane od serca, okraszone świetnymi fotkami, czegóż chcieć więcej? :D
UsuńDobrze, że się wreszcie odezwałaś,już mi chora wyobraznia podsuwała niemiłe scenariusze, żeś chora albo co... i się martwiłam.
OdpowiedzUsuńPsiunie cudne, te mordki bym codziennie całowała!!!
A gniazdo- nie mam pojęcia czyje.
Te trawy olbrzymie, można niemal z nich tratwę zrobić;)))))
Nie "przerób się" przy tych wiosennych pracach, proszę;)
Miłego;)
Wyobraźnia, ta to potrafi, wiem coś o tym.
UsuńPsiunie jak podobne, tak różne.
Gniazdo wyjaśnię.
Trawy giganty, wszystko to z jednej kępy! Dasz wiarę?
Staram się, ale wiesz, jak to bywa.
Przyjemności.
To praktycznie jak żniwa.....wiosna to łączenie pracy z przyjemnością, ale tej pierwszej jest o wiele więcej, a gniazdko może Kosa- tylko dlaczego jedno jajo? pozdrawiam Dusia
OdpowiedzUsuńŻniwa, szkoda, że kombajnem nie można skosić.
UsuńJedno jajo, reszta się zbiła spadając.
Nie, nie kos.
Gaju może Drozda?
UsuńChyba zeżarło mi komentarz. Napisałem, że jajko przypomina to gilowe, ale brak skali uniemożliwia oznaczenie.
OdpowiedzUsuńNie, nie gil. Skala... nie pomyślałam, duże, jak pół pudełka zapałek w poprzek położonych. A le mam pojęcie o skalach, co?
UsuńMiskanty ogromne, ale to kamienie mnie zachwyciły i wiosna oczywiście. U Ciebie dużo szybciej działa. Pozdrawiam.:)
OdpowiedzUsuńCiekawe skąd jesteś, napiszesz, skoro u Ciebie mniej wiosny.
UsuńTeż pozdrawiam.
Jakie dorodne sadzonki na parapecie! Czy one od południa stoją, że takie "mięsiste"? Moje dopiero po zahartowaniu na balkonie nabierają takiej krzepy, w domu są raczej wybujałe.
OdpowiedzUsuńA gniazdo może kosa? Ale ja noga jestem z ptakologii i żadna apka nie pomoże ;)
Pozdrawiam!
Tak, od południa. Pikowane 2x, raz do szklarenki parapetowej, drugi do większych doniczek i oszalały. Teraz się hartują i kwitną. A, to ważne - pikowane zawsze b. głęboko!
OdpowiedzUsuńNie kos.
Pozdrawiam również.
Niedźwiedzie futro może rosnąć w słońcu, tyle że po roku trzeba je odmłodzić. Miałam, wyrzucam, wygląda dobrze tylko na poczatku. Narzedzie do cięcia traw wspaniale. Ja nożycami ;-)
OdpowiedzUsuńNożycami bym tego nie zrobiła, są za potężne. Odmładzanie po roku... za dużo roboty.
UsuńJak to mówią: Ciężka praca - popłaca! ;)
OdpowiedzUsuńTak mówisz? Kiedy się "popłaci"?
UsuńZbierając pochwały!! Tak piękne otoczenie nie może obejść się bez pochwał! ;) Cudowanie to wygląda, i to nie jest tylko moje zdanie! :D
UsuńPracowita i piękna wiosna u Ciebie, a psinki jak słodko patrzą, jak tu nie kochać? Pozdrawiam!:)
OdpowiedzUsuńNie kochać nie można, wiadomo.
UsuńThe content of your blog is exactly what I needed, I like your blog, I sincerely hope that your blog a rapid increase in traffic density, which help promote your blog and we hope that your blog is being updated.
OdpowiedzUsuńดูหนังออนไลน์
Doskonale Cię rozumiem, czas wiosenny jest najważniejszy! Trzeba ogarnąć po zimie mimo, że jesienią się sprzątało. Odpadają domowe porządki, tylko ogród się liczy:) Pięknie te trawy wyglądają związane w snopki. Ale i mnóstwo przy nich pracy.
OdpowiedzUsuńJa bukszpan rozmnażam wsadzając gałązkę bezpośrednio w ziemię i też puszcza korzonki:)
Wiosennie pozdrawiam.
Jasne, dom leży i brudem zarasta. Ale zima było czysto. No można do gruntu, słyszałam, ale jednak robię po swojemu, bo nie wszystko się przyjmuje.
UsuńWszyscy którzy do Ciebie zaglądamy doskonale rozumiemy że jak z tej zimy zrobiło się lato... to się prawie fruwa po ogrodzie. Pięknie jest u Ciebie i tyle...i mnie również zastanawia jak to jest że kalorii gubi się tyle a kilogramy nie chcą schodzić :). Pracy co niemiara, sił trzeba włożyć tyleż samo zaangażowania ale efekt jak zawsze będzie zadziwiający.
OdpowiedzUsuńDziękuję za zrozumienie przez tych "wszystkich". Co do utraty kalorii i wagi w miejscu - rosną nam mięśnie, spalamy tłuszcz, a że ma on inny ciężar właściwy, mniejszy, to waga stoi. Ogrodowa siłownia działa!
UsuńPiękne pomidorki. Mi niestety wymarzły (i to w szklarni) ;/
OdpowiedzUsuńCięcie traw robione perfekcyjnie. Jakoś nie zdawałam sobie sprawy, że masz aż tyle dorodnych traw. Uporałaś się już ze wszystkim?
OdpowiedzUsuń