Zaglądają, podglądają.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Poświątecznie.

Koniec jaj. Koniec szynek i mazurków, koniec zamieszania przed, w trakcie i po, koniec objadania się, lenistwa, ruszam do roboty, ogrodowej głównie.
Najpierw ruszyłam do miasta. Wiadomą rzeczą jest, że oprócz koniecznych zakupów domowych, zahaczyłam o stoiska ogrodnicze. Popatrzeć, obwąchać, poszukać.
Bingo! Czekały na mnie poświąteczne lekko zabiedzone bukszpanki. Sucha ziemia, nowe przyrosty zwisają smętnie, cena 5,99. Poszłam pertraktować. Przekonałam pana, że nikt tego za tyle nie kupi i że przecenić należy natychmiast.
- Ile pani by dała?
- Złotówkę.
- Zwykle przeceniamy o 50 %.
- Zostaniecie z tym.
- Po 2,00 mogą być?
-Ostatecznie...
Odpowiedni świstek i do kasy. Jeśli jakość towaru urąga cenie, targować należy się nawet w dużych sieciowych sklepach. Sami powinni dbać o przeceny we właściwym czasie, a jeśli tego nie robią, trzeba im pomóc. Pomogłam.
Bukszpaniki podlane, przycięte, do posadzenia.

W drodze do domu wstąpiłam na umówione cięcie, dzielenie i przesadzanie, bo niby się znam.
Ofiarą miała być datura, na której nie znam się absolutnie, o czym lojalnie uprzedziłam właściciela. Miałam robić intuicyjnie. Zrobiłam, w domu sprawdziłam, jak powinno być. Intuicja górą! Poza jednym, przycina się jesienią. Ale jesień była pół roku temu, więc intuicja podpowiedziała cięcie wiosenne, zobaczymy.
Wzięłam materiał do rozmnożenia i zbędną sadzonkę - nie marnuję z natury, nawet datury. Może pokocham ? Jak różaneczniki? A może kogoś obdaruję? Miłość do róż poczeka jeszcze w kolejce, a już myślałam, że na nie padnie.


Dostałam też coś, przed czym żywo się wzbraniałam, dopóki nie zobaczyłam. Bo za paprociami też nie przepadam, ale taka? Najpierw padło na łosie rogi, ale to na pewno nie one.

Ktoś wie może, co to za gatunek? Niezwykle efektowna z pokroju i z koloru liści. Zdecydowanie do dużych pomieszczeń, piękna.
A w ogrodzie zachwycają cuda wczesnej wiosny.

I wre praca.

No to ja też się zbieram.
Pozdravka.