Lubię berberysy. Kłują, drapią, odstraszają, ale lubię. Za barwy, za odporność i zupełną niekłopotliwość.
O "Marii" dowiedziałam się przypadkowo i zachwyciła mnie - złotem lata , czerwienią jesieni, a najbardziej historią nazwy.
Otóż jest to odmiana wyhodowana w szkółce Kurowskich, poświęcona pamięci Marii - żony założyciela firmy Lucjana Kurowskiego.
Piękne, prawda? Pani Marii nie ma, a pamięć o Niej w tych zachwycających krzewach... Trwa...
Mam dwa młodziutkie egzemplarze i nie bardzo wiem, gdzie je posadzić, jak uhonorować, ale wyczytałam, że nadają się do pojemników, więc się nie spieszę.
"Krzew średnio silnie rosnący, dorastający do 1,5 m wysokości, o wyprostowanych, czerwonawych końcach młodych pędów. Liście duże, złoto-żółte, z karminowym obrzeżeniem, jesienią przebarwiające się na pomarańczowo-czerwone, bardzo dekoracyjne. Owoce liczne, duże, czerwone, dekoracyjne."
Cytat z firmowego opisu.
A to moja ilustracja jesiennego koloru.
I bliżej.
Może to kicz, ale zawsze chciałam je mieć - takie miejsce w ogrodzie; zaciszne, oddalone a bliskie, osamotnione, z Nią, Marią, jako symbolem. Symbolem Niewiadomego, Wielkiej Tajemnicy, Wielkiego Błękitu, sama nie wiem jak TO nazwać. Miałam takie miejsce. Czekało. Polowałam na figurkę, ale wszystko co znajdowałam, okazywało się być bezdusznym plastikiem, a nie o to mi szło. Aż, jak zwykle przypadkowo, okazało się , że jest, proszę bardzo, do zabrania od zaraz. Figura ponad metrowej wysokości, z szarego betonu, niestety pociągniętego brzydką farbą, półwiekowa i ciężka. Stoi teraz z tyłu domu i czeka na opalenie farby, a potem zobaczymy, chyba kolor jasny, ale nie biały. Ważne, że jest.
A poza tym prace jesienne w toku i teren za skarpą zaczyna baaardzo powoli zamieniać się w ogród.
Potrwa, zanim iglaki płożaki pokryją ziemię, ale co tam, poczekam. Doczekam? Coraz częstsze pytanie. Bo niby dlaczego, skoro...
Czytam wpisy młodej dzielnej dziewczyny i ręce mi opadają z bezradności. Pewnie wiecie, o kim myślę...
Dlatego póki co czerpmy radość z w pośpiechu mijanego, niezauważalnego, drobnego. Trudne, ale osiągalne.
Chwile - motyle...
Piękno kształtu.
Zwolnijmy bieg, zauważmy, zachwyćmy się, czego Wam życzę.
Egzystencjalnie jakoś się porobiło. Bywa. Zwłaszcza jesienią. Jesienią życia, nazywajmy rzeczy po imieniu, najzwłaszczej.
Pozdravka.







