Powstał szybko, jeszcze nie działa, a już pojawiło się TO.
Nie wiem, co sądzić ani o pierwszym, ani o drugim. Nie mam zdania. Poczytałam o zaletach, potem o wadach. Nie mam opinii, bo i o zaletach i o wadach, jak to w necie; z zacietrzewieniem, z jadem, o coś chodzi, ale nie wiadomo o co, a jak nie wiadomo o co, to wiadomo..., o co.
Macie zdanie?
Teraz OWO, czyli niby o niczym. Zimno, wietrznie, sucho. Tak sucho, że najsłabsze bocianie dzieci wyrzucane są z gniazd. Bo nie ma pokarmu. Mądre ptaki, wiedzą co robić, nie znają sentymentów, a w grze o przetrwanie gatunku słuchają tylko instynktu.
Kilkanaście lat temu [już???] pisałam bez przekonania pracę na temat stepowienia Wielkopolski. Dziś jestem w pełni przekonana, że to fakt i tylko patrzeć jak pojawią się u nas dzikie osły. Na przykład.
Podczas szpinakowych żniw przypomniało mi się ćwiczenie logopedyczne dla dzieci, gdzie obok "paluszka maluszka" był "koszyczek szpinaku" i oto on.
Dokładam własne " zlewozmywaczek szpinaczku". Są ilustracje, możecie ćwiczyć latorośle z kłopotami w wymowie.
Zlewozmywaczków było aż kilka, paczek w zamrażarce tylko kilka. Jak to ze szpinaczkiem.
Miało być mniej, będzie więcej, ale COŚ z tym trzeba zrobić, żeby nie straszyło.
"Nasz" bocian też głodny. Przylatuje, wybiera coś z kompostu, do czego nie posuwał się nigdy, bo w końcu dumę bocianią posiadł, je, zanosi do gniazda. Podpatrywałam, tyle widziałam.
Pozdravka.







