Zaglądają, podglądają.

piątek, 2 marca 2018

Pasje.

Byłam, byłam,  Gardenię zaliczyłam.
O nie, ani jednego zdjęcia nie wklejam. Dosyć ich wszędzie.
No może to. Zamglone łososiowe róże. Z koperkiem.


Impresje?
Bo ja wiem... jak co roku... chyba.
Fajne to były spotkania. Profesjonalne z Anią i Agą, które nauczały jak krwawą drogę należy przejść od nasionka pomidora do szklaneczki Krwawej Mery i towarzyskie, już trzecie, w stałym mniej więcej składzie w stałym miejscu, stąd łososiowe róże na górze.
Ania i Aga w akcji.


Blogowe ludzie.


Przedwiośnie zaskoczyło ogrodników jak zima drogowców. No bo jak to tak? Minus szesnaście w końcu lutego, w marcu? A jednak.
Ogród leży skutym odłogiem i zanim to wszystko odmarznie, zanim  zaczniemy szaleć i sadzić bratki, marzymy, planujemy i siejemy najwcześniejsze.
Marzenia...
Kiedy nie miałam najmniejszego spłachetka ziemi marzył mi się choć taki najmniejszy ogródeczek. Wtedy chyba natknęłam się na cudeńka, jakie na malutkich przestrzeniach potrafią wyczarować Japończycy. Oczarowało mnie, zaczęłam szukać, sprawdzać, dowiadywać się, podziwiać sztukę bonsai, a nawet bywać na wystawach tychże. Z ciekawości, bo spłachetka dalej nie miałam.
Gdy posiadłam, powróciły japońskie obrazki.
Ja już o tym pisałam, ale temat powraca i dla przypomnienia, w mroźny czas...


I jak tu nie sadzić hortensji?


No jak?
Jedni zbierają znaczki, inni mech i kamienie. Mech zbierałam w innej części ogrodu.


"Element wodny".


Ze stukawką.


Klon. Element niezbędny.


Kolor powalający.


Kamień.


Za kamieniem kolor..


Kamienie zawsze w liczbie nieparzystej.


Dekoracja.



Buk formowany, teraz rośnie jako niwaki w innej części.


Pod bukiem.


Napis nawet coś znaczy, nie pamiętam co.


Próba.

Tak było. Wiele się zmieniło, wiele roślin wyleciało, inne się rozrosły. Wiem, wiem, że to wszystko do niczego nie pasuje, że co mi do głowy strzeliło, że może powinien tu być wiejski ogródeczek. A jednak. Mam i nie zlikwiduję, bo tu zaklęta jest ta myśl, to marzenie, o najmniejszym choćby ogrodzie.
I jeszcze coś. Po latach zrobił się tu ciekawy klimat. Siadam wieczorem na ławce w bukszpanach i nie widzę "pól malowanych zbożem rozmaitem", widzę ciszę.

Nie jestem odosobniona, choć z autorką tej książki nie mogę się równać. Przeczytajcie, poznacie cudowne zasady tworzenia ogrodów wschodu napisane najprościej i najtrafniej, i poznacie kolejną zakręconą. Przeczytajcie z ciekawości. Przeczytajcie o pasjach.


 
Wabi sabi!
Nowy styl!
Tak o nim teraz głośno. Jest określeniem japońskiej filozofii, o czym dawno już przeczytałam w tej książce.
Sabi oznacza "rdzę".
Skrótowo rzecz się ma tak - japoński milioner wyda te miliony na zakup wielkiego omszałego kamienia, którego piękno i "bogactwo" dostrzegą jemu podobni. Spacerując po ogrodzie będą go cichutko podziwiać tak, jak nasi nowobogaccy będą głośno chwalić się najnowszym luksusowym Bentleyem, którego będą mu cichutko zazdrościć podobni jemu.
Jasne?
Dla garstki tak. Wierze, że jesteście w niej ze mną.

Pozdravka.
 
 

 


24 komentarze:

  1. Przepiękny i pozytywny tekst. Nabrałam wielkiej wiary, że i ja będę miała, choć malutki ogród. Zrobię w nim taką swoją oazę i będę się cieszyć całym sercem. Przecudny ogród, jak dla mnie, to tam wszystko pasuje. Przeuroczo!!! <3

    Życzę pięknych dni, niech słoneczko świeci. :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Warto wierzyć. Życzę Ci, żeby marzenia jak najszybciej się spełniły.

      Usuń
  2. Uwielbiam ogrody japońskie. Ale nie tylko ogrody, bardzo lubię też japońską filozofię życia, a ogrody to przecież jej część :-) Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ogrody, to jej część. Warto poznawać.

      Usuń
  3. Nie widzę powodu by cokolwiek z Twego ogrodu usuwać. Jak dla mnie- wszystko pasuje i jest piękne. Z moich obserwacji wynika, że bardzo często te pierwotne założenia ulegają metamorfozie,ale chyba nie ma potrzeby całkowitego przemeblowywania ogrodu- mnie to zawsze żal każdej roślinki.
    A na moim berlińskim balkonie,na balustradzie, chyba najbardziej by pasował kamienny ogródek z....kaktusami, no może i jakieś filokaktusy.To chyba jedyny wystrój, który zniesie mój talent ogrodniczy i pełne nasłonecznienie.
    W Warszawie przez kilka lat miałam kaprifolium, ale po kilku latach dotknęła je jakaś zaraza i trzeba było go wykopać (rosło pod loggią i pięknie się pięło). Poryczałam się, kiedy mi go wykopali. Potem w tym miejscu rósł winobluszcz i....znów straciłam roślinkę, bo spółdzielnia zaczęła rewitalizację naszych bloków- ocieplanie, przeróbki podłóg na loggiach itp. I znów straciłam roślinkę.
    U mnie też mróz, aktualnie jest -8, ale świeci super pięknie słońce. W nocy było -12. Podobno niedługo koniec takich mrozów, ale kto wie jak będzie naprawdę???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie masz pojęcia, ile tu wad. Płakałaś po stracie roślin? Jesteś materiałem na ogrodniczkę.
      Dalej mrozy, pozdrowienia ciepłe.

      Usuń
  4. Lubie japońskie ogrody, jest w nich coś magicznego ale każdy tworzy jak chce,jego sprawa... Na gardeni nie bylam ale relacje znam:-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogrody japońskie, te prawdziwe, potrafią tworzyć tylko Japończycy. Ale co nam szkodzi marnie kopiować.

      Usuń
  5. Ogrody japońskie są moim marzeniem, w poprzednim ogrodzie miałam kilka elementów dalekowschodnich. U Ciebie znajduję podobny zaczarowany klimat, piękne rośliny ...
    Pozdrowienia cieplutkie przesyłam.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mają coś z czarów, z magii.
      Dzięki, pozdrawiam.

      Usuń
  6. Najważniejsze, że Ty się dobrze tam czujesz, a ogród to Twoja oaza. Zachwycam się hortensjami. Chciałoby się już więcej kolorów w ogródku, a tymczasem mrozy robią spustoszenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ciekawe, co przetrwa. W hortensje wierzę, to twarde sztuki.

      Usuń
  7. Japonia, Japonią, a ja mam konkretne pytanie. Poradź proszę, co zrobić, żeby w nowym mieszkaniu hodować zioła, gdyż lubię gotować, ale nie lubią stać w kolejce do kasy:) PS. To poważna prośba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz balkon? Nie masz? Nic nie wiem. Napisz, doradzę. Zioła z marketów w marketowych doniczkach są do niczego.

      Usuń
    2. Nie mam! Myślę o parapecie i to wszytko!

      Usuń
  8. Sabi na pewno nie oznacza rdzy, jeżeli to dla niezorientowanych. Prędzej już patynę. (tak wogóle wabi-sabi można przetłumaczyć jako piękno niedoskonałości) Znowu redaktorki od designu wymyśliły sobie trend... Pewnie tropem pisarki Joanny Bator, która na prawo i lewo przy okazji promocji swojej nowej książki opowiadała o tym, że ma podłogę z betonu wypełnioną złotymi spękaniami na wzór japońskiego kintsugi (łączenia popękanych przedmiotów laką z dodatkiem złota). Jak masz chęć na więcej japońskich lektur to zaprzaszam http://www.ogrodyewy.pl/ogrodjaponski-w-polskim-pejzazu/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie da się jednoznacznie zdefiniować słowa "sabi". Dla jednych patyna, dla innych rdza, nie w dosłownym znaczeniu rdzy kortenowej.
    O nowym desingu napisałam z przymrużeniem oka. Nie wiem, jak promuje się Joanna Bator, ale pisze nieźle. O kintsugi słyszałam tylko w odniesieniu do porcelany. Podaną lekturę zaliczyłam jakiś czas temu ale dzięki, może wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie też fascynują japońskie ogrody i już powzięliśmy pewne kroki, żeby taki zakątek stworzyć. Kto powiedział , że na wsi nie można... Z lekturę dziękuję zaopatrzę się:) U Ciebie wszystko jest piękne i wszystko pasuje :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem z Tobą w tej sympatii dla omszałego kamienia. Ogrody japońskie podziwiam, polecaną przez Ciebie książkę mam i lubię, z pewnością pomaga nieco zrozumieć tamtą filozofię ogrodu.
    Zazdroszczę spotkań na Gardenii.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczywiście, że też bym taki kamień kupiła, gdyby mnie było na to stać! Spotkanie jak zawsze miłe i fajnie było się zobaczyć. Dziękuję Ci za udział w naszych warsztatach - jakoś tak lżej i mniej stresu było ze znajomą osóbką z boku :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam omszałe kamienie, ale czekałam na to 20 lat:) Chociaż w internecie znalazłam sposób jak szybko wyhodować mech na róznych naczyniach, kamieniach itp.. I chyba ten przepis zastosuję.
    Hortensje ogrodowe są przepiękne, te kolory zatykające dech w piersiach! uwielbiam je, ale niestety u nas przemarzają pąki kwiatowe. Zbyt blisko rzeki i stawu, zimno. Nie raz sadziłam i ogacałam, ale szkoda było zachodu.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękny ogród. A jakie piękne drzewka ozdobne. Aż można się zakochać <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję za takie piękno w Twoich słowach.

    OdpowiedzUsuń
  16. The content of your blog is exactly what I needed, I like your blog, I sincerely hope that your blog a rapid increase in traffic density, which help promote your blog and we hope that your blog is being updated.
    ดูหนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń