Oglądam sobie na fb fotografie różnych ogrodów...
I tak sobie rozmyślam...
O kulturze minionych epok. Ogólnie tak. O poziomie ówczesnych kabaretów i programów rozrywkowych wszelkiej maści, o literaturze, o czasopismach, o serialach... "Kabarecik" śmieszył mądrością, zmuszał do myślenia, dzisiejsze "kabarety" zmuszają tylko do wyłączenia telewizora. Tańce z gwiazdą i rozgwiazdą tak samo. Seriale...
Wystarczy.
Taka różnica.
Wszechwładzom telewizyjnym, radiowym i innym komercyjnym nie chodzi broń Boże o to, by dobry gust kształtować, nie, o oglądalność chodzi, o nic więcej.
"Ludzie to lubią ludzie to kupią byle na chama byle głośno byle głupio..."
No to jest - chamsko, głośno i głupio!
Co mają do tego ogrody na fb?
Mają.
Są odbiciem gustu oglądaczy dzisiejszej "rozrywki", czytaczy prasy wielce kolorowej, słuchaczy piosenki, o której jutro nikt nie będzie pamiętał.
Jakież tam zachwyty w komentarzach na łabądkiem z opony, nad kolorową korą we wzorki usypaną, nad jelonkiem , lewkiem, sarenką, żabą, niedźwiedziem jak żywym wreszcie!
A tu już donicowe cuda z opon czekają, saute i malowane i wiatraczek drewniany stoi, i barwione zrębki - zgrzytozębki.
I fontanna rokoko - baroko na tle betonowego płotu, i dwumetrowa żyrafa z wikliny.
Proszę, tu grill, ooo, jaki wielki!
Kaskada plastykowa, jak w samiuśkich Tatrach, na tle podmiejskiego blokowiska spływa do oczka z czarną folią.
Ślyyycznie, och, ach, przepięknie, przecudnie, przeuroczo przesłodko...
Przepieprzone.
W dalszym ciągu straszą krasnoludy wszelkiej maści, ale to już klasyka.
Natomiast są nowości i to jakie!
Tu przechodzę do tytułu. Zauważyłam całkiem nowe tryndy!
Trynd pierwszy.*
Donica z "wkładem".
Wersja poglądowa bardzo uboga, bo wnętrza donic bywają dziełami sztuki architektonicznej i ogrodniczej. Na bogato zawierać mogą: maciupinką altankę, pergolkę z ławeczką, huśtaweczkę i co tam jeszcze komuś się zamarzy. Gargamelek by się przydał, choć nie widziałam. Pewnie w zameczku siedzi. Zdrabniam, choć nie cierpię zdrobnień, ale to wszystko takie tyci tyci, że muszę.
Trynd drugi.*
Drzwi w drzewie.
Również wersja mało rozbudowana, bo okienek może być kilka, a i schodki mile widziane.
W drzewach, jak wiadomo, mieszkają krasnoludy, no bo gdzieś mieszkać muszą.
Czemu nie ma zdjęć przykładowych?
Domyślcie się.
Tyle o tryndach.
W trendach tarasowo - balkonowo - domowych natomiast, dalej królują skrzynki i palety. Niby ma to być recykling ale wygładzony jakiś jest, pomalowany, nowy zrobiony na stary.
Mam i ja, obie z recyklingu prawdziwego.
Jedna od lat służy w ogrodzie jako organizer rzeczy różnych.
Druga, stareńka, mocno wysłużona, przyjechała niedawno jako podarunek, bo jabłka komuś obrodziły za bardzo.
Też wyląduje w ogrodzie, jak trend, to trend.
Nie zawieram znajomości na ulicy, zawieram w internecie, choć nie wiadomo co gorsze, jak wiecie.
Internetowa blogowa znajomość urealniła się wczoraj i przywiozła wiosnę.
Oraz zawieszkę adekwatną do wszelkich okoliczności przyrody i znajomości.
Czyż nie cudne?
Dziękuję!
Zgadniecie kto u mnie był?
Aaa... idźcie przez zboże, we wsi Moskal stoi!
* Ilustracje graficzne: Gaja. Uprasza się o nie kopiowanie i nie rozpowszechnianie.
Pozdravka.

