Zaglądają, podglądają.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Wolne mam!

Jedni odjechali, drudzy jeszcze nie przyjechali. Mam "wolne". "Wolne" spędzę na szybkim odrabianiu zaległości w ogrodzie. Wiecie jak to jest, jak potrafi szybko i malowniczo zarosnąć po deszczach, a padało nieźle.
Z obfitości wody cieszyły się szpaki. Najpierw taplały się w kałużach, potem suszyły w słońcu. Wywieszały się na drutach, jak pranie.
To, sadząc po ubarwieniu, szpacza młodzieżówka. Pewnie obmyślają hasła.
Na podmokłej po deszczu łące jak każdego dnia - śniadanko.
Para grzywaczy kręciła się w ogrodzie wiosną. Były nawet próby założenia gniazda na sośnie, ale zrezygnowały, wybrały chyba apartamenty na wyższym piętrze. Pojawiły się nagle w trójkę. Przyleciały pokazać dorodne dziecko, jakie udało się wychować? Przyleciały się pożegnać?
Pobiegłam na strych, żeby je lepiej widzieć. Wygląda to malowniczo, ale w upalny dzień, a był taki, jest tu pewnie z pięćdziesiąt stopni. Pranie schnie momentalnie, a człowiek rozpuszcza. Okien nie otwieramy, bo wróble niszczą i nie czyszczą.
Udało się, podpatrzyłam!
Oprócz ptaków  w ogrodzie gości zając, chyba z rodziną, może i z sąsiadami oraz krewnymi i znajomymi. Swoimi i królika, bo spotykam licznie. Jak nie w selerze, to we wrzosie. Zając podlany konewką bije rekordy sprintu, widziałam. Podobno zajęcy mało. Mało, bo wszystkie są u mnie!
Korzystając z "wolnego" pojechaliśmy poszperać w starzyźnie. Poszłam w ptactwo za grosze.
Szaraczek pasuje do doniczki.
Kaczki schowałam, bo dzioby mają jakieś nie kacze.
A ta, bo to kura chyba, zasłania obity z lekka fragment poidełka.
 Wychodzi na to, że jednak kura, ale co tam, dałam ptakom drugie życie.
Z tej zdobyczy jestem dumna. Uroczy, nie uszkodzony, solidny metalowy kosz na kwiaty z zawieszką.
Doniczka spatynowana czasem, jak znalazł do kosza. Pęknięcia nie są zrobione, spękały samoistnie. Dobór miejsca zawieszenia, pojemnika i rośliny spontaniczny, dla potrzeb szybkiej sesji.
Poza tym nabyłam świetny karmniczek na słoninkę lub karmę w kostce za jedyne trzy złote.
M zadowolony jak dziecko z wypatrzonego przesiewacza do kompostu i z metalowej ciężkiej nogi na nie wiadomo co, ale "za tę cenę nie wziąć, byłby grzech". Zastosowanie nogi w pertraktacjach - ja, że podstawa pod poidło, M, że pod kwiat. Pertraktacje przerwane, najpierw trzeba pomalować. Negocjujemy kolor. Polecą słowa, polecą! Efekty pokażę po.
Tyle, lecę, w końcu mam "wolne"!
Pozdravka.