Zaglądają, podglądają.

niedziela, 1 września 2013

Mój wrzesień.

W Onecie grzmi tytuł  " Wojna jest o krok". Oczywiście chodzi o Syrię. Nie bagatelizuję. Każda wojna jest złem pogrążającym w rozpaczy pojedynczych ludzi, nie będących nawet pionkami w grze prowadzonej przez wielkich świata.
O rocznicy wybuchu tamtej wojny niewiele. Jakby kiedyś, jakby tak dawno, jakby nie bardzo nas dotyczyło. Jaki czas, taki patriotyzm, a czas wyścigu szczurów nie jest czasem na patriotyczne uniesienia.
No to ja wspomnę patriotycznie, bo kiedyś nas tak wychowano, w ustroju tak wrednym, że tylko go wyśmiać i zapomnieć - minęły  siedemdziesiąt cztery lata od wybuchu drugiej wojny światowej. Wojny w której nikt nie miał "kilku żyć", bo nie była wojną wirtualną, czego na szczęście [ ale czy na pewno ? ] nie rozumieją współczesne dzieci.
Telewizja, jak zwykle, nada dziś "Jutro idziemy do kina", ja jak zwykle obejrzę ten film i jak zwykle nie będę mogła pojąć, że jednym z bohaterów tej opowieści mógł być mój Tato.
Wspomnienia. Tak zaczyna się każdego roku mój wrzesień.
Koniec uniesień.
Może jeszcze te wrzosy. Bo wrzesień, bo wiersz, że wtedy "... było tyle wrzosu na bukiety.", bo w piosence "Wrzosy, wrzosy - lila mgła.", bo i teraz kwitną...





Pozdravka.